19 marca 2016

‘Grey’, czyli Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana – E. L. James

Jeszcze dziś pamiętam emocje, jakie wzbudziła trylogia E. L. James, pamiętam moje wrażenia po przeczytaniu kilkunastu stron. Pamiętam również to, że wciągnęła mnie lektura pierwszej części, jak i kolejnych – mimo wielu niesmacznych scen, wulgarnych słów i sprzecznych emocji, jakie wzbudziła. Do tej pory nie wiem, w czym tkwił fenomen tej trylogii, co sprawiało, że wciągała i chciało się sięgnąć po kolejne części.
 
Nie pozostałam również obojętna wobec Pięćdziesięciu twarzy Greya napisanych z perspektywy Christiana Greya. Skusiłam się i jakie są tym razem moje wrażenia? Otóż historię Any i Christiana z pierwszej części trylogii zna chyba każdy, pozwolę sobie więc pominąć streszczanie jej. Sama książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Warsztat pisarski jest o niebo lepszy. Powieść czyta się płynnie i szybko. Z każdą stroną dowiadujemy się czegoś więcej o słynnym biznesmanie, Christianie Grey’u. Jego myśli i emocje nie czynią jednak książki bardziej wyjątkową, nie sprawiają, że jest lepsza od pierwszej części trylogii. Oczywiście plusem jest dopracowany język, trudno jednak mówić o świeżości, historia pozostaje bowiem niezmienna, przewidywalna, co z pewnością wielu czytelników może rozczarować.
Czy warto przeczytać „Greya”? – Uważam, że zawsze warto jest dać szansę książce. W tym wypadku pod względem językowym powieść wypada dużo lepiej od „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Jeśli chcecie poznać myśli Greya, emocje, jakie mu towarzyszą, a przede wszystkim przypomnieć sobie tę historię, to „Grey” może okazać się dobrą ‘przypominajką’. Niejeden fragment tej książki pozostawi uśmiech na Waszej twarzy.
Moja ocena: 4+/5

6 komentarzy:

  1. Całą trylogię E.L.James wspominam bardzo pozytywnie, mimo to nie zamierzam czytać powieści z punktu widzenia Christiana, gdyż mam nieodparte wrażenie, że to będzie tzw. odgrzewany kotlet.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam całą trylogię. I skłamałabym, jak bym napisała, że mi się nie podobała :) Ale ta część, którą opisujesz, to bardzo źle wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam całą trylogię. Stwierdziłam, że skoro zaczęłam to warto byłoby skończyć. Po pierwszej książce mówiłam sobie "może Grey się zmieni..". Trylogia jednak mnie nie zachwyciła, ale mimo to tę książkę również bym przeczytała. Jednak jakoś nie mogę się za nią zabrać :)

    UWAGA SPAM: Zapraszam do mnie na moją pierwszą recenzję --> http://zaczytana-ania.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam trylogię, natomiast część która recenzowałas jest w moim czytelniczym planie na najbliższa przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trylogię czytałam i ją pokochałam... W sumie sama nie wiem za co. A taki myk, bo chyba nikt nie potrafi określić za co.
    Co do Greya, jest to jedna z niewielu recenzji, która jest przychylna. Ale jak bardzo zatęsknię za Christianem, to powrócę. W końcu też zaszalałam troszkę za tym szarookim ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomimo wszystko ciekawią mnie myśli jakie towarzyszyły temu mężczyźnie. Film nie wywarł na mnie wrażenia, ale nie skreśliłam go. Może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)