8 lutego 2016

Pora na miłość - Paweł Jurek

Pora na miłość” zaczyna się obiecująco. Intryguje stan duchowy głównego bohatera, Adama, który nie omieszka na wstępie przekazać czytelnikom: „Mam na imię Adam i chciałbym się zabić, bo…” Adam nie wie właściwie dlaczego tak jest. I stwierdza: „Poza tym wszystko jest w porządku. Naprawdę! Mam trzydzieści osiem lat, więc jestem jeszcze młody, chyba przystojny, kobiety mówią, że seksowny. Posiadam niezłe mieszkanie, dobry samochód, mam piękną narzeczoną, kochającą matkę, rodzinę, z którą jestem bardzo blisko, sprawdzonych przyjaciół, oddanych pracowników, umiejętnie zainwestowałem oszczędności. […] Myślę, że wielu mogłoby pozazdrościć mi życia, jakie prowadzę. Jeszcze do niedawna było całkiem fajne i proste. Poukładane i uporządkowane. Piękne i wspaniałe. Sterylne i… do wyrzygania nudne.” [s. 9]. Życie Adama zmienia się i zarazem komplikuje wraz z poznaniem Agnieszki. Oboje pragną miłości, dzieli ich jednak wiele: profesja, oczekiwania i postrzeganie świata. On jako, wydawałoby się, dojrzały mężczyzna ma nawyki, których trudno wyzbyć się. Ona jeszcze młoda i aktywnie żyjąca dziewczyna z przeszłością. Czy mają szansę na wspólną przyszłość?

 
Pora na miłość” nie jest z pewnością, jak to można przeczytać na okładce książki, polską wersją Pretty Woman. Rzeczywiście powieść Pawła Jurka miała potencjał, aby stać się hitem i wyróżnić się na tle innych historii miłosnych, niestety pozostał on niewykorzystany. O ile początek jest obiecujący, dalsza część losów Adama i Agnieszki budzi wątpliwości, czy aby na pewno ta powieść pretenduje do rangi bestselleru i czy można mówić o jakiejkolwiek wyjątkowości w przypadku fabuły czy złożoności postaci. Zabrakło mi tego czegoś w „Porze na miłość”. Owszem można ją przeczytać, ale szybko się o niej zapomina. Nie zostaje w pamięci na dłużej, a dalsze losy Adama i Agnieszki nie budzą większego zainteresowania.
Czytaliście? Polecacie?
Jeśli jednak ktoś z Was jest ciekawy dalszych losów Adama i Agnieszki, może sięgnąć po „Jak nie być kochanym”.
Moja ocena: 3/5

4 komentarze:

  1. Okładka całkiem całkiem, aczkolwiek raczej nie moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie okładka niespecjalnie przekonuje.

      Usuń
  2. Chyba raczej się nie skuszę. Książka wcale mnie nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu, skoro zabrakło tego czegoś to chyba sobie odpuszczę, bo szkoda mi czasu na takie książki :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)