20 stycznia 2016

Bokserka – Grażyna Plebanek

W książce Grażyny Plebanek jest coś interesującego, przyciągającego. Nawet jeśli fabuła nie do końca wciąga, to postaci są niezwykle wyraźne i charyzmatyczne. „Bokserka” opowiada o związkach, które budzą wątpliwości, o przyjaźni, ale także nieustającej walce, o czym świadczy już sam tytuł. Życie to ring, na którym balansuje główna bohaterka.

Lu, a właściwie Emilia, pracuje w polskiej ambasadzie w Brukseli. Prywatnie zajmuje się boksem. To sport, chociaż wykonywany amatorsko, sprawia jej ogromną satysfakcję. Boksując czuje się wolna i silniejsza niż dotąd. To dzięki tej aktywności poznaje Sprite, Belgijkę pochodzenia kongijskiego. Dziewczyny walczą razem na ringu. I tam ich przyjaźń rozkwita. Lu opowiada o sobie, mówi też o związkach.
 
Lu nie boi się zmian. Każda zmiana oferuje nowe doświadczenia, więc kiedy Bart, kochanek Lu, prosi ją, aby przeprowadziła się do Brukseli, ta podejmuje ‘rękawicę’. Można pokusić się o srogą ocenę Emilii, bo przecież umawia się z żonatym mężczyzną. Nie potrafi uwolnić się od niego. Może nawet ktoś stwierdziłby, że została zdominowana przez mężczyznę, ale za to nikt nie powie, że to ON umawia się z inną i zdradza żonę. Zdrada nadal jest łatką dla kobiety, nie dla mężczyzny.
Lu jest jednak dużo silniejsza od Barta. Potrafi zmienić swoje życie, odejść. On tego nie potrafi. Tkwi u boku żony, stać go jedynie na skoki w bok. Ponadto nie liczy się z uczuciami innych. On uważa, że boks nie jest dla kobiet, że jest stratą czasu, bo przecież ten czas mogłaby poświęcić jemu. A co on poświęca dla niej? Co jej daje? – Ochłapy w postaci kilku wspólnie spędzonych chwil? Lu jest na tyle otwartą kobietą, że angażuje się w kolejny związek, z Cheick’em. Przez pewien czas tkwi w dwóch związkach. Jakie będzie miało to konsekwencje? Do jakich wniosków dojdzie Emilia?

Jeśli macie ochotę przeczytać opowieść o Lu, poznać jej życie to nic trudnego, wystarczy sięgnąć po „Bokserkę”. Lu jest bokserką zarówno na ringu, jak i w życiu. Jest kobietą, która szuka szczęścia, chociaż niełatwo je znaleźć. A styl pisarki i zaciętość z jaką pisze, sprawiają, że chce się czytać. Język bawi i wprowadza w  meandry damsko-męskiego postrzegania rzeczywistości, w stereotypowość myślenia, przed którą trudno uciec. Z pozoru banalna opowieść ma drugie dno. Kiedy zgłębić się w nią, można dojść do wielu, na pierwszy rzut oka, nieoczywistych wniosków.
Moja ocena: 4/5
 

 

5 komentarzy:

  1. Lubię książki Plebanek, tej nie czytałam jeszcze, ale zrobię to na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce i sądząc po Twojej recenzji mam czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo słabo czuję się w prozie tylu obecnie piszących kobiet.
    A tymczasem:
    ZAPRASZAM!
    Uwaga Konkurs!
    Do wygrania jedna albo dwie książki.
    Przyłącz się!
    http://monweg.blog.onet.pl/2016/01/21/robie-konkurs-bo-moge-4/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również nie słyszałam o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)