31 lipca 2015

Przegląd filmowy - lipiec 2015

31 lipca – czas na podsumowanie miesiąca. Co tym razem ciekawego bądź mniej interesującego widziałam, o tym przekonacie się już za chwilę.  
 
Na duże zainteresowanie zasługuje film „Połączenie” z 2013 roku. Żałuje, że tak późno trafiłam na ten film, bo naprawdę jest bardzo dobry i warto go obejrzeć. Jeśli lubicie thrillery, ten będzie jak znalazł na wolny wieczór ;-)  
fot. filmweb.pl
 
Jordan Turner (Halle Berry), operatorka linii alarmowej 911 odbiera telefon od dziewczyny, która znalazła się w niebezpieczeństwie. Ktoś włamał się do domu podczas nieobecności jej rodziców. Niestety nie udaje się Jordan jej uratować przed sprawcą, co wstrząsa nią i skłania do zaprzestania wykonywanej pracy. Niedługo na linii pojawia się kolejna młoda dziewczyna, a operatorka przyjmująca to zgłoszenie nie jest w stanie zapanować nad gorączkową sytuacją po drugiej stronie telefonu. Do akcji wkracza Jordan, tym razem zdeterminowana, żeby pomóc ofierze. Casey została porwana z parkingu przy centrum handlowym i znajduje się w bagażniku porywacza. Sytuacja wydaje się być beznadziejna. Czy uda się Jordan tym razem uratować młodą dziewczynę?
Film trzyma w napięciu od początku do końca. Trudno przewidzieć jak zakończy się sprawa młodej Casey. A zakończenie chociaż z jednej strony przewidywalne, to z drugiej zaskakujące. Polecam!
Moja ocena: 5/5
W moim lipcowym repertuarze pojawiła się też komedia „Głupi i głupszy bardziej”. Jest to kontynuacja przypadków Lloyd’a i Harry’ego. Z jednej strony, jak sam tytuł wskazuje, mamy do czynienia z totalną głupotą ludzką w przejaskrawionym wydaniu, nonsens goni nonsens. I w trakcie oglądania widz zaczyna zastanawiać się po jaką pogodę ogląda te bzdury. No właśnie, po jaką? ;-) Odpowiedź jest prosta. Dla samej przyjemności oglądania. Dla odprężenia. Chyba nie znajdzie się osoba, która w trakcie filmu chociażby raz nie uśmiechnęła się pod nosem z głupoty jaką prezentują główni bohaterowie. Trzeba przyznać, że bez Jima Carreya i Jeffa Danielsa tego filmu by nie było. Głupka też trzeba potrafić zagrać.
fot. filmweb.pl
 
To świetna komedia na podły nastrój! Zatem piloty do ręki i poprawiamy nastrój ;-)  
Moja ocena: 5/5
Była komedia i thriller, pora na dramat w dobrym wydaniu. „Nie jesteś sobą” to wyjątkowy i smutny film na podstawie książki Michella Wildgen’a. Młoda, bo jeszcze 36-letnia pianistka staje w obliczu diagnozy – stwardnienie zanikowe boczne. Choroba tak szybko postępuje, że Kate nie jest w stanie prowadzić w miarę normalnego życia. Musiała zrezygnować z pasji a nawet zwykła potrzeba fizjologiczna wydaje się być Mont Everestem. Bec z kolei jest sympatyczną, ale nieco zwariowaną studentką, która nie zastanawia się nad jutrem. Ma na swoim koncie wiele porażek i do tego romans z żonatym mężczyzną. Czy uda się jej wskrzesić w Kate chęć do życia i pokazać, że jeszcze nie jest za późno, by doświadczyć czegoś nowego?
fot. filmweb.pl
 
Nie jesteś sobą” to przytłaczająca historia młodej, ambitnej kobiety, niezwykle smutna i przerażająca, bo pokazuje jak niewiele trzeba, żeby stać się nie-sobą, a kimś zupełnie obcym. W obliczu choroby wszystko wydaje się tracić sens a marzenia stają się bardziej odległe niż zwykle. Przy tym filmie nie da się nie wzruszyć. Niezwykle prawdziwy i refleksyjny.
Moja ocena: 5/5

28 lipca 2015

Sprzedana – Sophie Hayes

Sprzedaną” miałam już od dawna na oku. Bardzo chciałam poznać historię Sophie. Jeszcze większą motywacją, aby sięgnąć po książkę był fakt, że to autobiografia. Wycinek czyjegoś życia. Historia kobiety, którą okłamano, wykorzystano i zmuszono do nierządu. Straszna historia, ale dająca nadzieję wszystkim tym, którzy mogą stać się celem handlarzy ludźmi i tym, którzy codziennie są zastraszani i zmuszani do prostytucji. Tym bardziej cieszę się, że w końcu udało mi się zakupić tę książkę i ją przeczytać. Każdy powinien ją przeczytać, żeby zrozumieć, ile osób ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, ile z nich zostaje sprzedanych, ile zarabia prostytuując się wbrew własnej woli. Handel ludźmi to poważny problem. Każdego dnia znikają kobiety, mężczyźni i dzieci.
 
 
Sophie z powodu ojca nie mogła liczyć na szczęśliwe dzieciństwo. A wejście w dorosłość nie ułatwiało niczego. Jak można kochać, kiedy nigdy nie było się kochanym przez własnego ojca? Czym jest miłość? Skąd ktoś wie, że kocha? – Tego typu pytania padały z ust Sophie. Niepewna swoich uczuć i innych, starała się znaleźć sobie miejsce. Pewnego dnia staje przed wyborem – wyjechać do Albanii i wyjść za Eriona albo raz na zawsze zakończyć ten związek. Los wybiera za nią. Trafia do szpitala i musi poddać się operacji. Mimo wątpliwości, jakie ogarniają ją, stara się zapomnieć o Erionie i tym, jak bardzo mogłaby mu pomóc wychodząc za niego za mąż. A o słuszności jej decyzji utwierdza ją Kas, przyjaciel, który najpierw zaprasza ją do Hiszpanii a później do Włoch. Sophie niczego nieświadoma udaje się do Włoch, by zastanowić się nad swoim życiem i swoimi uczuciami. Wszystko jednak zmienia się, gdy Kas pokazuje swoją nową twarz, brutalność w działaniu i cynizm. Od tego momentu Sophie staje się Jenną i musi zarabiać dla Kasa w najgorszy z możliwych sposobów, własnym ciałem…
 
Historia Sophie wydaje się nieprawdopodobna. Z jednej strony Kas, który zmienia się diametralnie. Jak to możliwe, że ktoś przez cztery lata udaje kogoś kim nie jest? Jest miły, wyrozumiały, troskliwy aż tu nagle krzyczy, bije, sponiewiera i terroryzuje. A z drugiej strony bierność Sophie, ufność i przyzwolenie na te okropne rzeczy, na poniżanie i bicie. Dopiero po lekturze uświadomiłam sobie, jak łatwo złamać czyjąś wolę życia, przetrwania, jak łatwo zastraszyć używając na przemian przemocy i czułości i jak łatwo uzależnić od siebie ofiarę zwłaszcza, jeśli zna się jej historię i słabe punkty.
Historię Sophie nie da się porównać do fikcyjnej historii. Nie można też jej ocenić w jakiejkolwiek skali. Byłoby to niewłaściwe. To, co przeżyła zdarzyło się a czasu nie można cofnąć, ale ta historia będzie przestrogą dla innych, że nie można nikomu ufać bezgranicznie, że nie każdy jest tym za kogo podaje się i że nawet w takiej sytuacji nie można się bać, trzeba walczyć o siebie i wolność, która przecież odgórnie się nam należy. Nikt nie ma prawa jej ograniczać ani nią zawładnąć.
Moja ocena: brak

16 lipca 2015

Szaleństwo! Leczymy nie tych, których trzeba – Manfred Lütz

Szaleństwo!...” to nieszablonowa książka. Nie da się jej zaszufladkować, jak to często robimy świadomie czy też nie. Pewnie wyobrażasz sobie, że to śmiertelnie poważna publikacja i ciebie nie dotyczy, dlatego że nie wiesz, co to znaczy być schizofrenikiem, nie znasz nikogo, kto by cierpiał na depresję. Unikasz osób, które w jakikolwiek sposób balansują na granicy ‘normalności’, którą ty sam(a) wyznaczył(e/a)ś. Czym jest w ogóle normalność? Skoro ktoś jest normalny, to kogo można nazwać nie-normalnym?
 
Manfred Lütz w lekki, niekiedy ironiczny i zaskakujący sposób przybliża zagadnienia z zakresu psychiatrii i psychoterapii. Rozprawia o diagnozach, metodach psychoterapeutycznych i zaburzeniach opierając się na zdobytym doświadczeniu. Lütz jest psychiatrą, psychoterapeutą i specjalizuje się w psychoterapii systemowej, terapii behawioralnej oraz psychoanalizie. A to, co jeszcze go charakteryzuje, to poczucie humoru, dystans do świata i wyrozumiałość dla swoich pacjentów.
Jeśli uważasz, że Adolf Hitler czy Józef Stalin byli nienormalni, to jesteś w błędzie. Żaden psychicznie chory człowiek nie byłby w stanie popełnić tak odrażających zbrodni. Dlaczego? – bo wojny wymagają konsekwencji w dążeniu do celu.
 
Mózg jako centrum dowodzenia może sprawiać figle, człowiek widzi coś, czego nie ma, może mieć omamy słuchowe. Pacjent w stanie deliryjnym może czytać z niezapisanej kartki. Osoba cierpiąca na anoreksję będzie ustawicznie zadręczać swoje ciało aż do samounicestwienia. Mężczyzna, który całe życie odnosił sukcesy, prowadził interesujące życie i ma kochającą rodzinę, popadnie w depresję. Wszystkie te stany mogą być przejściowe, i co najważniejsze uleczalne.
Szaleństwo!...” to krótka i treściwa publikacja skierowana przede wszystkim do osób nieświadomych, nieznających terminologii z zakresu psychiatrii, dla laików takich jak ja, którzy pragną zrozumieć otoczenie, zrewidować pewne poglądy, odejść od bezkrytycznie przyjętych stereotypów a przede wszystkim zrozumieć, co kryje się za procesami chemicznymi zachodzącymi w naszym organizmie. Jak napisał autor: „Każdemu człowiekowi może przytrafić się w życiu coś, co prowadzi do zaburzeń psychicznych. Jeden jest być może bardziej wrażliwy, drugi mniej, jednak gdy wydarzenie jest wystarczająco obciążające, wtedy może to dotyczyć każdego.[s. 218]
Moja ocena: 5/5

13 lipca 2015

Najdłuższa podróż - Nicholas Sparks

Najdłuższa podróż” to kolejna powieść, która wyszła spod pióra Nicholasa Sparksa. Czy udana? Wciągająca? Sentymentalna? Czy autor jest jeszcze w stanie zaskoczyć czytelnika? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie każdy z osobna. Moim zdaniem mniej udana i mniej wciągająca od poprzednich powieści. Nie-sentymentalna, aczkolwiek momentami poruszająca i raczej niezaskakująca.
 
 
Najdłuższa podróż” biegnie dwutorowo. Z jednej strony historia Iry Levinson’a, starszego pana po dziewięćdziesiątce, który ulega poważnemu wypadkowi i może jedynie liczyć na łut szczęścia, że ktoś go odnajdzie. A z drugiej strony historia Sophie i Luke’a, młodych ludzi, przed którymi całe życie. Ona jest studentką ostatniego roku historii sztuki a on pracuje na farmie swojej matki. Dwa różne światy, inne poglądy. W pewnym momencie drogi tych trojga krzyżują się. Jaki będzie miało to skutek? Kto uratuje Irę? Czy Sophie znajdzie posadę w muzeum a Luke zachowa farmę matki? Naprzemiennie dowiadujemy się to o losach Iry, to o losach Luke’a i Sophie. Fabuła jest przewidywalna, pozbawiona wymuszonego napięcia. Autor po raz kolejny bazuje na uczuciach i stawia miłość ponad wszystko.  
Mimo płynności, z jaką czyta się tę powieść, zabrakło mi tego niezdefiniowanego ‘czegoś’, ciekawości, która sprawia, że czytasz książkę niemal na jednym wdechu, charyzmatycznych postaci, o których nawet po lekturze nie jesteś w stanie zapomnieć. Na szczęście autor oszczędził nam ckliwości i dramaturgii, z którą kojarzy mi się jego poprzednia powieść – „Dla ciebie wszystko”.
Dla kogo: dla wszystkich lubiących twórczość Nicholasa Sparksa, ale również dla tych, którzy pragną odpocząć i zregenerować siły przy niezobowiązującej, ale refleksyjnej książce.
Moja ocena: 4-/5

7 lipca 2015

Byłam sekretarką Hitlera - Christa Schroeder

Dwanaście lat u boku człowieka, który sterował rzeszą ludzi, zdobywał nowe przyczółki Europy, naruszał prawa człowieka oraz terroryzował pozwala nakreślić jego obraz jako polityka, ale przede wszystkim jako szefa i prywatnej osoby. Czy Chriście Schroeder udało się stworzyć psychologiczny i merytoryczny ‘portret’ swojego szefa? Jak sama autorka stwierdza: „[…] oddawałam się wciąż rozważaniom na temat złożoności charakteru Hitlera. Jego natura wywoływała u mnie depresję. […] Myliłam się zakładając, że mogłabym odkryć ‘prawdziwe oblicze’ Hitlera. Było to niemożliwe, miał ich zbyt wiele.” – s. 7.
 
 
Trudno nakreślić obraz osoby z tak złożoną osobowością, która z jednej strony jest uprzejma, miła, zatroskana losami innych osób, a z drugiej strony wydaje się być niezrównoważona, brutalna w swoim postępowaniu i nieprzewidywalna. Christa Schroeder przekonała się, że Hitler jest zdolny do wszystkiego. Jej zaręczyny z jugosłowiańskim dyplomatą Lavem Alkonicem z Belgradu zostały zerwane. Gdy zapytała Hitlera, co by było gdyby jedna z sekretarek wyszła za mąż za obcokrajowca, Hitler stwierdził, że to niemożliwe, a gdy dodała, że przecież ta osoba mogłaby odejść, ten stwierdził, że potrafiłby temu zapobiec.* Schroeder miała okazję wiele razy przekonać się, że życie sekretarek należało nie do nich samych tylko do Hitlera. Musiały być do dyspozycji w każdej chwili, za dnia czy w nocy, gdy tylko zaistniała potrzeba stenografowania. Ich życie było uzależnione od niego.
 
Byłam sekretarką Hitlera” to ciekawa lektura, która odsłania kulisy życia Hitlera i osób z jego otoczenia. Opisuje jak wyglądała praca sekretarek, o czym rozmawiano podczas spotkań przy herbacie. Christa Schroeder przytacza bezpośrednie rozmowy z Fuhrerem i przedstawia jego poglądy na temat jedzenia, stosowania używek oraz jego stosunek do rodziny i wiele innych. Pisze ona o kobietach, które otaczały Hitlera (Ewa Braun, Ada Klein, Gretl Slezak), jak i o tych, które były częścią jego życia, czyli siostrzenica Geli Raubal, odrzucając jednocześnie pogłoski o romansach Hitlera.
 
 

Christa Schroeder w swoich wspomnieniach, spisanych podczas internowania próbuje zakwestionować książkę Alberta Zollera „Hitler privat”, w której większość opublikowanych wypowiedzi uznaje za nie własne i stwierdza, że nie wyraziła zgody, aby pod jej nazwiskiem została wydana ta książka. Autorka rewiduje poglądy zawarte w książce Zollera, jak i również koryguje wspomnienia innych, chociażby Heinza Lingego, Nicolausa von Belowa czy Henrietty von Schirach – załączniki 10-12. Krytyka jakiej poddaje wspomnienia innych, argumentując to ich zbyt wybujałą fantazją czy chęcią osiągnięcia rozgłosu, pozwala stwierdzić, że jej wspomnienia do okresu, w którym była sekretarką Hitlera, odpowiadają w dużej mierze rzeczywistości.
I chociaż autorka nie wyraziła zgody na opublikowanie swoich zbyt intymnych ocen czy poglądów, co również byłoby cenną wskazówką dla czytelnika, książka jest ważnym źródłem informacji o faktach i osobach z najbliższego otoczenia Hitlera, a co za tym idzie, pozwala nakreślić osobowość Hitlera. Nie ulega jednak wątpliwości, że Adolf Hitler był ‘wielkim’ aktorem, reżyserem swojego życia, i nikomu nawet tym z jego najbliższego otoczenia nie udało się go na tyle poznać, aby powiedzieć, jaki był naprawdę.
Mimo że Christa Schroeder pozbawiła wspomnienia ładunku emocjonalnego, własnego rozczarowania, czy może irytacji, można wyczytać miedzy wierszami jaka była – krytyczna względem innych, surowa, impulsywna, niedowartościowana. Czasami można odnieść wrażenie, że przegrała swoje życie, wybierając Hitlera i pracę dla niego i rezygnując automatycznie z życia prywatnego, i co za tym idzie, z rodziny. Po trzech latach w obozie dla internowanych stwierdza i tym samym kończy wspomnienia: „Czy moja wina była tak wielka, jak kara, nie wiem do dzisiaj…” – s. 226.        
Wspomnienia sekretarki Hitlera czyta się niezwykle szybko. Książka od pierwszych stron wzbudza zainteresowanie, które trwa aż po ostatnie karty. Jedynym jej mankamentem są obszerne przypisy z tyłu książki, co podczas czytania, nie jest zbyt dogodne. Książka zawiera również załączniki i została opatrzona zdjęciami, co jest jej ogromnym plusem. Dla osób, które interesują się tematyką drugiej wojny światowej i wspomnieniami osób z tego okresu, ta pozycja będzie idealną lekturą. Naprawdę warto przeczytać.
Moja ocena: 4+/5
*porównaj: przypis 23, s. 238
Wszystkie cytaty pochodzą z książki: „Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku wodza. – Christa Schroeder”, wyd. Bellona, Warszawa 1999-2014

2 lipca 2015

Zakupy czerwcowe już na półce!

Regały uginają się pod naporem książek, ale co tam! Jeszcze trzy wędrują do mojej skromnej biblioteczki ;-)

Weźmiemy ze sobą dzieci było zakupem spontanicznym, a że w dobrej cenie, to zamówiłam. Szaleństwo! Leczymy nie tych, których trzeba i Sprzedana to zakup w ramach mojego własnego wyzwania, o którym więcej informacji znajdziecie tutaj.

Dodatkowo ‘wizyta’ w Empiku zaowocowała zakupem nie-książkowym. Pewnie większość z Was zna to czasopismo ze słyszenia bądź z regularnego jego czytania. A mowa oczywiście o Deutsch aktuell. Ciekawa jestem co tym razem redakcja magazynu proponuje czytelnikowi i przy okazji odświeżę słownictwo.