19 listopada 2015

Pierwsza na liście – Magdalena Witkiewicz

Ostatnie strony „Pierwszej na liście” czytałam ze smutkiem. Nie ze względu na zakończenie, ale ze względu na kończącą się historię. Dobra książka pozostawia niedosyt i tak jest w tym przypadku. Ciekawa jestem jak potoczą się losy Patrycji, jak będzie wyglądało życie Karoliny. Czy Inie i Patrycji uda się odczarować Brdę. Czy każda z tych postaci zazna szczęścia.

Pierwsza na liście” to wyjątkowa historia o przyjaźni ponad wszystko, o dobroci, która raz dana, powraca, ale także o chorobie, w której nie jest się osamotnionym. Są bliscy, którzy wspierają i wierzą, że uda się pokonać niejedną przeszkodę.

Pierwsza na liście” to historia o niesieniu pomocy, dawaniu nowego życia. Nie każdy może ofiarować nowe życie drugiej osobie, tym bardziej ta pomoc jest wyjątkowa. Jeśli ta książka jest w stanie uratować czyjeś życie, uświadomić pewne kwestie, podjąć ważne decyzje, to warto po nią sięgnąć.
Lektura tej książki pozwala uwierzyć w dobroć drugiego człowieka, zastanowić się nad własnym życiem, a być może i podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu, o niesieniu pomocy innym.
To, co najbardziej rzuca się w oczy, to że Patrycja mimo cierpienia przed jakim została postawiona, nie jest idealną osobą, wykreowaną na potrzeby ckliwej historii. Wydaje się być osobą z krwi i kości, która popełnia błędy. Pytanie, czy błąd z młodości zostanie jej wybaczony? Czy przyjaźń okaże się silniejsza od poczucia zdrady? „Pierwsza na liście” to nie tylko powieść o nierównej walce, ale także o wybaczaniu.
Magdalena Witkiewicz idealnie łączy wątki, splata ze sobą historie różnych kobiet, bo co osoba to inna historia. Do teraz nie mogę wyjść z podziwu na myśl o odważnej i pełnej nadziei Karoliny; kochającej ponad wszystko Patrycji; silnej Iny czy odważnej i pełnej empatii Grażyny.
Pierwsza na liście” to idealna powieść na te czasy – wzruszająca, dająca nadzieję i pozwalająca uwierzyć w drugiego człowieka. Już od pierwszych stron wciąga, jedyne co odrobinę przeszkadza, to powierzchowność, z jaką autorka opisuje historie tych kobiet. Przybliża ich życie, pozwalając im przemówić, na zasadzie ‘masz swoje pięć minut’, co nie do końca pozwala utożsamić się z bohaterem, zrozumieć jego pobudki, czy wczuć się w emocje. Niemniej, jest to bardzo pozytywna książka, dająca energię i siłę.

Moja ocena: 4+/5

14 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie, wciągam na listę książek do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam tej książki, ale pomału zapoznaje się z twórczością autorki :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam. Tak bardzo piękna książka.. ma w sobie to "coś" coś niepowtarzalnego co czyni ją perełką wśród reszty powieści Pani Magdy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od kilku miesięcy za swój absolutny must read powzięłam książki Witkiewicz. Do tej pory widuję je wszędzie w blogosferze ale zupełnie nie rzucają mi się w oczy na sklepowych czy księgarnianych półkach. Chyba w końcu będę musiała wybrać się tam z konkretnie obranym celem.
    Zachęcona czuję się po raz któryś. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie ta książka zrobiła bardzo duże wrażenie. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jakiś czas temu, świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem niemal przekonana, że ta powieść wywrze na mnie wrażenie. Niedługo przekonam się, bo "Pierwsza na liście" czeka na półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, chociaż uważam, że ''Po prostu bądź'' jest o niebo lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. To piękna powieść, z resztą jak wszystkie Magdaleny Witkiewicz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że na mnie też zrobi duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie, nie moje klimaty.... Wolę książki rozrywkowe, nie skłaniające do rozmyślań, refleksji :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam, chętnie poznam;))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie czytalam, nie znam ale moze kiedys .. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio w ogóle nie mam polotu do czytania powieści obyczajowych. Nie znaczy to jednak, że ich nie lubię :) Po prostu musi być w nich coś, co mnie zaintryguje. W tej powieści akurat nic takiego nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)