13 października 2015

Magda Goebbels. Pierwsza dama Trzeciej Rzeszy – Anja Klabunde

Jako nieślubne dziecko - Magda Behrend, po przyjęciu nazwiska ojczyma - Magda Friedländer, po uznaniu przez ojca - Magda Ritschel, po wyjściu za mąż - Magda Quandt i ostatecznie Magda Goebbels po drugim mężu. Ilość nazwisk z pewnością świadczy o nieprzeciętnym życiu Magdy, a także o jej temperamencie, ale właśnie to ostatnie nazwisko sprawiło, że przybliżamy sobie dzisiaj postać tej jasnowłosej kobiety.
 
Każdy okres w jej życiu począwszy od dzieciństwa jest etapem, który ma swój początek i koniec. Magda bardzo szybko musiała nauczyć się odpowiedzialności za samą siebie. Brak biologicznego ojca w jej życiu spowodował, że usilnie pragnie stworzyć ognisko domowe, którego zabrakło jej w dzieciństwie. A na dodatek wiąże się z mężczyzną dużo starszym od siebie. Magda pomimo wyjątkowej urody, znajomości języków obcych i dobrego wykształcenia nie potrafi znaleźć sobie miejsca w otaczającym ją świecie, nie widzi perspektyw zawodowych dla siebie, nic nie jest w stanie ją na dłużej zainteresować, o czym świadczy chociażby fascynacja syjonizmem za sprawą ojczyma i Victora Arlosoroffa. Oboje stali się dla niej przewodnikami w tej kwestii, co nie wykluczało, że uczyła się w szkole katolickiej. A znajomość z Quandtem dodatkowo zaowocowała przejściem Magdy na protestantyzm. Dzięki temu małżeństwu stała się kimś, miała odpowiednią pozycję społeczną, pieniądze. Jej ślub z Güntherem Quandtem poniekąd był rekompensatą za to, z jakiej rodziny wywodziła się, co nie wyklucza, że młodziutkiej Magdzie imponował starszy mężczyzna. Być może nie była zakochana, ale na pewno zauroczona jego dystynkcją, władzą i charyzmą. Bycie z kimś takim sprawiało, że i ona stawała się nieprzeciętną osobą. Kiedy w tym małżeństwie pojawiły się pierwsze rysy. Brak czasu i zainteresowania ze strony męża, Magda poczuła frustrację. Nie była w stanie dalej tkwić w takim związku.
Dopiero zagłębienie się w ideologię narodowosocjalistyczną stało się przepustką do kolejnego zamążpójścia i dodatkowego awansu społecznego oraz towarzyskiego. Magda była rozpoznawalna, była przecież żoną ministra propagandy i oświecenia Rzeszy. Pokornie przyjęła postulaty, jakie prezentowała ta partia, ale potrafiła wyrazić swoje zdanie i nie utożsamiać się z całą ideologią. Magda, co prawda, urodziła szóstkę dzieci, dając w ten sposób przykład innym kobietom, że tylko rodzina wielodzietna może dać satysfakcję, ale także że jest to obowiązek narodowy. To z czego Magda nie zrezygnowała to makijaż. Ona zawsze dbała o swój wygląd. Gdy sytuacja tego wymagała, krytykowała. Te małe odstępstwa od propagowanego wizerunku idealnej Niemki nie czynią ją jednak osobą niezależną, raczej świadczą o bezkrytyczności i dopasowywaniu się. Żadna ideologia, którą wyznawała, nie przeszkadzała jej w tym, aby stać się kimś innym. Nawet narodowy socjalizm nie mógł zabronić jej zgłębiania się w praktyki buddyzmu.
 
Wyjątkowe życie Magdy, usłane różami jak i kolcami zakończyło się wraz z wojną. Dzisiaj wiemy o niej i jej życiu więcej. Mówi się o niej w kontekście żony Josepha Goebbelsa, ale także morderczyni własnych dzieci. Jaka była Magda jako dziecko, młoda dziewczyna, kobieta, żona i matka? Anja Klabunde idealnie oddaje postać Magdy, przybliża jej charakter, zawiłe życie, które nie było tylko i wyłącznie pasmem szczęścia, ale również cierpienia. Żaden mężczyzna nie uszczęśliwił jej. W jednym i w drugim małżeństwie Magda nie czuła się spełniona. Nie można zapominać, że Joseph Goebbels otwarcie ją zdradzał, a mimo to zgodziła się trwać w tym małżeństwie do końca swoich dni. Autorka biografii idealnie oddaje to, co przeżyła Magda. Przytacza słowa osób z otoczenia Magdy. Posiłkuje się materiałami, które pozwalają zrekonstruować jej życie. Najbardziej interesujące są fragmenty wywiadu z Auguste Behrend, matką Magdy. Bo to właśnie one odzwierciedlają stosunek matki do córki i odwrotnie, to one wskazują na ich wzajemne relacje. I co najważniejsze, książka ta skupia się na Magdzie. Wszystko inne jest jakby dodatkiem, by móc poznać jej życie w pełnym wymiarze.
Publikację Anji Klabunde czyta się szybko i z przyjemnością. Plastyczność słowa sprawia, że biografia może być przyjemna i wcale nie musi być naszpikowana datami, czy encyklopedycznymi formułkami. Ta książka ma w sobie życie, pozwala spojrzeć na Magdę z różnych perspektyw, ocenić ją, a także zainspirować do własnego małego ‘śledztwa’. Dzięki niemu wiem, że potomkowie Magdy żyją. Jej syn z pierwszego małżeństwa, Harald Quandt przeżył wojnę i założył własną rodzinę. I to właśnie jego dzieci oraz wnukowie są dzisiaj jedynym śladem po Magdzie Goebbels.
Biografia Magdy Goebbels w wykonaniu Klabunde zaostrza apetyt na więcej. Jest inspiracją do dalszych badań. Sama Magda była nieprzeciętną i fascynującą kobietą, pełną skrajnych emocji oraz nieprzewidywalną. Jej samobójstwo jak i przyczynienie się do zabicia własnych dzieci czynią ją kontrowersyjną i właśnie taką zapisała się na kartach historii.    
Moja ocena: 5/5
Jak zapewne pamiętacie, przeczytałam ostatnio książkę na temat dzieci Magdy Goebbels – „Weźmiemy ze sobą dzieci”. Zainteresowanych zapraszam TUTAJ.

11 komentarzy:

  1. Niestety nie czytam biografii, więc raczej nie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że jak najbardziej by mi się spodobała, w końcu to kawałek historii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię biografie, mogę poznać życiorysy różnych osób, wiele ciekawostek warto widzieć. Historia o Magdzie Goebbels jak najbardziej mnie interesuje, więc zapewne sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem sięgam po biografie, o M. Goebbels jeszcze nie czytałam :) Być może, kiedyś sięgnę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, polecam ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś dla mnie, lubię biografie. Niesamowita historia. Pozdrawiam:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za biografiami, ale ten okres historyczny mnie ciekawi :)
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tematyka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej kobiecie, ale zaciekawiłaś mnie na tyle, że z chęcią bym po książkę sięgnęła :-))

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)