28 sierpnia 2015

Przegląd filmowy - sierpień 2015

Wielkimi krokami zbliżamy się do filmowego podsumowania miesiąca. Co tym razem ciekawego widziałam? Przekonajcie się ;-)
 
Jeśli lubicie Angelinę Jolie i Johnny Deppa, to możecie być pewni, że film spodoba się Wam. A mowa oczywiście o „Turyście” z 2010 r. Kto nie widział, ten ma okazję nadrobić zaległości ;-) Amerykański turysta, Frank udaje się na wakacje do Włoch. Tam zostaje uwikłany w intrygę za sprawą pewnej pięknej kobiety, Elise, agentki Interpolu. Jak skończy się ta podróż? Czy Frank ujdzie z życiem? Tego dowiecie się sięgając po ten film. Nie będę ukrywać, miło spędziłam czas przy filmie. Thriller kręcono między innymi w Wenecji, co nadaje produkcji aury tajemniczości i romantyczności. Prawdziwa wzrokowa rozkosz.
Moja ocena: 4-/5
fot. filmweb.pl
 
127 godzin” to nie tylko dramat, ale i film biograficzny. Kto go obejrzy ten dowie się, co musiał przeżyć bohater tego filmu. Wydaje się, że takie rzeczy to tylko w filmach. Ale niekoniecznie! Życie pisze najbardziej oryginalne scenariusze. Czasami pasja może doprowadzić na skraj wyczerpania albo przewrócić życie do góry nogami. Aron to młody człowiek głodny przygód. Podczas samotnej wędrówki zostaje uwięziony w rozpadlinie skalnej w górach Utah. Co najgorsze, jego ręka zostaje zgnieciona przez potężny głaz. Co zrobić, żeby przetrwać? Nie myślałam, że ten film będzie tak drastyczny. Były momenty, kiedy nie mogłam patrzeć na zmagania Arona z materią. Jego walka o przetrwanie była tak desperacka, że podejmuje się czegoś, czego w normalnej sytuacji nikt by nie zrobił. Dopiero po filmie uświadamiasz sobie, ile jest w stanie człowiek poświęcić, żeby tylko przeżyć, ale również jak działa instynkt walki i chęć przeżycia. Abstrahując od tego, że film jest nadal tylko filmem, i aktor musi jak najwiarygodniej odegrać pewne sceny, to muszę przyznać, że po twarzy aktora nie było widać oznak cierpienia, bólu, który nie ustępuje. Niestety postać Arona nie została odtworzona w miarę wiarygodnie.
Moja ocena: 3/5
fot. filmweb.pl
 
Rzadko zdarza się, że sięgam po pilot i oglądam film w TV. Trudno trafić tam na produkcję, której nie widziało się, ale tym razem byłam zaskoczona, że jest coś, co może mnie zainteresować. Mowa o „Żonie terrorysty”. Widzieliście? Ten film to dramat obyczajowy z 2010 roku w reżyserii Edzarda Onnekena. Karla wydaje się prowadzić szczęśliwe życie. Ma syna i kochanego męża. Pewnego dnia oboje znikają. Karla musi zmierzyć się z prawdą, że jej mąż nie był nigdy do końca z nią szczery i ma wiele do ukrycia. Czy odnajdzie syna?
Tematyka filmu jak najbardziej aktualna, pokazująca, że małżeństwa międzykulturowe mogą być niezwykle ryzykowne i nieść poważne konsekwencje. Film ogólnie rzecz biorąc podobał mi się, szkoda tylko, że pod koniec filmu akcja toczy się tak szybko, liczyłam na jakieś pertraktacje odnośnie tego, co postanowił zrobić Zaid a nie szybkie zakończenie.
Moja ocena: 4/5
fot. filmweb.pl
 
Tyle w sierpniu! I do następnego przeglądu filmowego ;-) A już niebawem recenzja "Poszukiwań".
 

5 komentarzy:

  1. ,,127 godzin" zaczęłam oglądać, ale nie skończyłam. Muszę wrócić do tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojemu mężowi podobał się film"Turysta". Chwali go bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. 127 to bardzo ciekawy film. Nie najlepszy, ale wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żadnego nie widziałam i chyba nie obejrzę w najbliższym czasie - seriale górą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam jedynie "127 godzin", nawet dwa razy. Bardzo mi się podobał, bo nie spotkałam się wcześniej z czymś podobnym, ale zgadzam się z Tobą, że aktor mógł się spisać lepiej i bardziej wczuć się w rolę. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)