19 maja 2015

Sto dni po ślubie - Emily Giffin

Kto z nas nie przeżył miłości, która odcisnęła ślad w sercu? Nazywanej pierwszą miłością. Nie bez powodu mówi się, że stara miłość nie rdzewieje. Mamy sentyment do tej osoby i związanych z nią wspomnień. A to, jak silne uczucia żywiliśmy do niej, wpływa na nasz przyszły związek i jego stabilność, na to czego oczekujemy od partnera, chłopaka czy męża. I na to, jak zachowamy się, gdy po latach spotykamy tę osobę. Czy nadal będzie to ta osoba z przeszłości? Czy odżyją uczucia, a emocje wezmą górę nad rozsądkiem? Ellen jest dokładnie sto dni po ślubie z Andym, gdy spotyka swoją dawną wielką miłość. Budzą się w niej wątpliwości, czy Andy na pewno jest tym jedynym, z którym chce spędzić resztę życia. To, do jakich wniosków dojdzie, może zaważyć na jej życiu.
 
 
Sto dni po ślubie” – to banalna i przewidywalna historia. Każdy mógłby być Ellen, mógłby mieć jej wątpliwości, a mimo to sięgamy po książkę, zaczytujemy się i z zapartym tchem śledzimy przemyślenia młodej fotografki. Wczuwamy się, być może wracamy myślami do własnej przeszłości i zastanawiamy się ‘co by było gdyby?’. Czy takie, wydawałoby się, przypadkowe spotkanie mogłoby wpłynąć na życiowe decyzje? Ellen krok po kroku analizuje sytuację. Stara się zrozumieć dlaczego wtedy Leo ją opuścił, zostawił samą na pastwę losu. Co było nie tak? Dlaczego przestał ją kochać, a może w ogóle nie kochał i była tylko kaprysem. Jaka jest prawda?
Narracja, w której przeważają rozważania Ellen, gdzie dialog został ograniczony do minimum, jest niezwykle męcząca i przytłaczająca. Do samego końca nie wiadomo, kim jest Leo, dlaczego odszedł i co naprawdę czuł do Ellen. Wnioski do jakich ostatecznie (z pomocą Suzanne) dochodzi Ellen są oczywiste. Czasami życie konfrontuje nas z przeszłością, abyśmy nie musieli zastanawiać się, co by było gdyby, nagle wszystko staje się jasne, niezależnie od tego, jak bardzo boli nas konfrontacja z przeszłością.
Sto dni po ślubie” polecam wszystkim tym, którzy nie stronią od życiowych książek, które poruszają nawet tak banalną tematykę, jaką jest pierwsza miłość, ale także tym, którzy są po ślubie i którzy planują ten ważny w ich życiu dzień. Dla mnie jedynym minusem tej powieści jest ilość dialogów. Było ich stanowczo za mało. A konfrontacja Ellen z Leo niewiele wniosła do treści. Zabrakło konkretów, odpowiedzi na pytania, które nurtują Ellen.

Moja ocena: 3/5

14 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, ale jeszcze jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie przeczytam, nie bardzo ciekawią mnie tego typu książki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdej książce są jakieś wady - nawet w najlepszej. Chętnie przeczytam, jak inne książki Griffin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Żadna książka nie jest doskonała, a w dużej mierze zależy to od naszego upodobania. To, co jednym się podoba, drugich nie zachwyca.

      Usuń
  4. Ostatnio nawet przechylam się na obyczajówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. raczej nie dla mnie, ale polecę mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, szkoda, że taka słaba... Ograniczone dialogi? Oczywistości nad oczywistościami? Nie, to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja opinia, ale innym książka może podobać się ;-)

      Usuń
  7. Uwielbiam Giffin, jednak rzeczywiście ta książka należy do jej słabszych. Ale nie zgodzę się, że to była oczywistość. Sama, czytając książkę, znalazłam się w podobnej sytuacji i byłam ciekawa, co wybierze bohaterka. To była swego rodzaju wskazówka dla mnie samej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to chyba jej słabsza książka. Trudno mi ocenić calą jej twórczość. Nie mialam jeszcze okazji przeczytania innych ksiażek, ale z chęcią sięgnę po kolejną powieść jej autorstwa.

      Usuń
  8. Gryffin czytałam tylko jedną książkę jakiś czas temu ale pamiętam że bardzo mi się podobała :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Choć czytałam ją dobrych parę lat temu, wciąż mam przed oczami pierwsze kilka stron - nerwicę natręctw mam podobną jak bohaterkę.
    Dotąd jest to jedyna książka autorki, którą czytałam, ale na półce już czekają kolejne. Dziękuję, że mi ją odświeżyłaś!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)