4 maja 2015

Pewnego dnia - Emily Giffin

Pewnego dnia… może zmienić się wszystko, np. może zapukać do twoich drzwi córka, którą oddałaś osiemnaście lat temu do adopcji. A twój poukładany świat może zatrząść się w posadach albo runąć jak domek z kart. Z tą różnicą, że spodziewasz się tej niezapowiedzianej z pozoru wizyty. Masz przeczucie, że pewnego dnia zjawi się i zażąda prawdy o sobie, o powodach. Jedyne co cię męczy, to wyrzuty, których trudno pozbyć się. Najtrudniejsze w tym wszystkim odciąć się od przeszłości.


Pewnego dnia do drzwi Marianne puka jej córka, Kirby. Wystarczy jedno spojrzenie. Te oczy, których nigdy nie zapomni, oczy Conrada. Czy Kirby wybaczy jej adopcję? Czy Marianne zdradzi córce, kto jest jej ojcem? „Pewnego dnia” to historia ludzi, których połączyło dziecko. Dla Marianne adopcja jest szansą by kontynuować obraną przez siebie drogę, a dla Lynn i Arthura Rose spełnieniem najskrytszego marzenia, aby mieć dziecko.
Książka Emily Giffin porusza w tak niespotykany lekki sposób trudną kwestię, bo kwestię adopcji, rezygnacji z własnego dziecka, a także przysposobienie dziecka, którego ktoś mimo usilnych prób, starań nie może mieć.
Kirby czuje, że została pozbawiona własnej tożsamości. Nie wie, po kim ma bladą cerę, delikatne włosy, i w jakim kierunku powinna zmierzać. A jedyną szansą by dowiedzieć się tego wszystkiego jest odnalezienie biologicznych rodziców. Nawet gdyby ceną było rozczarowanie.
Drugą kwestią, jaką porusza autorka, jest kwestia kłamstwa i przemilczenia faktów. Czy kobieta ma prawo podjąć decyzję o tym, czy zatrzymać dziecko czy nie, czy może powinna to skonsultować z ojcem dziecka? 
Emily Giffin w interesujący sposób przedstawia rodzicielstwo. Pokazuje, że adopcja nie musi być złem koniecznym. A dziecko ma prawo poznać swoich rodziców, poznać własną tożsamość, by móc rozpocząć następnie własne życie już bez zbędnego bagażu – pytań bez odpowiedzi. Chociaż ta historia wydaje się być optymistyczną wizją adopcji i poznania biologicznych rodziców, daje nadzieję, że i takie historie mają miejsce. Kirby jest niezwykle inteligentną i mądrą dziewczyną, która dzięki tej ‘podroży’ do poznania samej siebie, dochodzi do ostatecznych wniosków i już wie, kto jest jej prawdziwą rodziną.
Powieść Giffin porusza, ale nie roztkliwia, pozwala poczuć jak to jest być adoptowaną, jak bardzo te osoby potrzebują poczucia przynależności do kogoś, odnalezienia własnych korzeni, zrozumienia powodów, dla których zostały oddane innej rodzinie. A z drugiej strony pozwala spojrzeć na sytuację osoby, która oddała dziecko do adopcji i tych osób, które postanowiły wziąć na siebie odpowiedzialność bycia rodzicem. W miarę czytania rodzi się wiele pytań, m.in. co muszą czuć rodzice, których dziecko chce poznać swoich biologicznych rodziców. Strach, niedowierzanie, a może pretensje?
Po tej lekturze z przyjemnością sięgnę po kolejną książkę Emily Giffin. Mam nadzieję, że równie życiową i mądrą jak ta.
     
Moja ocena: 4/5 
 
 

14 komentarzy:

  1. Chętnie poznam tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam trzy powieści autorki i dobrze wspominam. "Pewnego dnia" również chciałabym kiedyś przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną powieść tej autorki. Wywarła na mnie nie najgorsze wrażenie, więc pewnie jeszcze kiedyś sięgnę po inną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie czytania tej książki, więc wybacz, że nie czytałam recenzji. Cieszę się jednak, że Ci się podoba :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Giffin, a to według mnie jedna z jej lepszych książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie poznać książki tej autorki, bo zbierają bardzo pozytywne opinie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię książki Emily Giffin :) przeczytałam prawie wszystkie, przede mną tylko 'Dziecioodporna" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest mi znana twórczość tej autorki, ale chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam tej autorki "Dziecioodporną". A tę książkę mam w domu, na pewno w końcu do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam ją bardzo, bardzo dawno temu, ale nadal doskonale pamiętam tę historię i emocje, które mi towarzyszyły podczas lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam jeszcze twórczości Griffin, ale przyznam - bardzo mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupełnie zapomniałam o tej książce, a mam ją przecież na półce od dłuższego czasu. Muszę zatem w wolnym czasie wziąć się za jej lekturę, bo po twojej recenzji widzę, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za twórczością pisarki, ale siostrze ,,Pewnego dnia" bardzo się podobała.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)