22 kwietnia 2015

Byłem kierowcą Hitlera - Erich Kempka

Dla  w s p o m n i e ń  osób z kręgu Adolfa Hitlera znamienne jest to, że wszyscy raczej pozytywnie odnoszą się do jego osoby. Nie pada słowo dyktator czy ciemiężyciel. Dla nich Adolf Hitler był usposobieniem poczciwości i zrozumienia. Hitler prywatnie, jakiego od tej strony nie znał świat. Ten pierwiastek człowieczeństwa kole w oczy. Ktoś kto decydował o życiu lub śmierci wielu niewinnych ludzi, kto stał się inicjatorem wielkiej ‘rzezi’ czy uosobieniem zła – nie może mieć ludzkiej twarzy. Największy paradoks polega jednak na tym, że Hitler był człowiekiem, który ma swoją ciemną, ale również jasną stronę duszy. Można go okrzyknąć zbrodniarzem wszechczasów, ale nie można zakwestionować jego pozytywnych relacji, przypieczętowanych dobrym słowem, z osobami z jego otoczenia. Dlaczego Erich Kempka i wielu mu podobnych nie widziało w nim dyktatora? Przyzwalało na destrukcyjną i brzemienną w skutki politykę? Dlaczego Kempka unika konfrontacji z faktami? I jaki był naprawdę Adolf Hitler?

fot. matras.pl

Sięgając po czyjeś wspomnienia trzeba liczyć się ze swoistym subiektywizmem. Ty jako czytelnik decydujesz o tym, co jest wiarygodne, a co nie. Co może być prawdą, a co nią nie jest. Wspomnienia Ericha Kempki są cenną wskazówką, ale przede wszystkim zapisem odcinka czasu, który minął bezpowrotnie, a nadal bulwersuje i pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi oraz wątpliwości. W książce znajdują się informacje, w jakich okolicznościach Erich Kempka poznał Adolfa Hitlera, jakie były jego wrażenia po spotkaniu z nim, jak minęły mu lata u boku Hitlera oraz jakie były stosunki między wysoko postawionymi urzędnikami a Hitlerem.
Erich Kempka nie tłumaczy się z pracy u boku führera. Relacjonuje on krok po kroku, co działo się od czasu poznania Hitlera aż do upadku Berlina. Relacja ta nie robi większego wrażenia, nie obnaża prawd, których nie znamy, nie jest też próbą wybielenia się czy zrzucenia winy na niewiedzę. Nie jest też rachunkiem sumienia, ale za to pokazuje ogromne przywiązanie Kempki do swojego pracodawcy, szacunek względem niego i niezrozumiałą fascynację tym człowiekiem.
Dzięki Kempce można cofnąć się w czasie i poczuć się biernym obserwatorem tamtych wydarzeń. Trudno jednak powiedzieć, na ile autor tych wspomnień jest wiarygodnym świadkiem. Czy rzeczywiście Hitler tak dbał o swój personel? – „Nawet wtedy, gdy był bardzo zmęczony, Hitler zawsze wydawał się pogodny i rozmawiał z kierowcą. Jednym z jego miłych zwyczajów było samodzielne przygotowanie posiłku dla szofera, żeby ten nie zasnął z przemęczenia.” [s. 24] Na ile ta relacja jest prawdziwa?
Chociaż autor wspomina jak Adolf Hitler zaanektował kraje przyległe do Niemiec, nie krytykuje go za to, nie podejmuje próby ocenienia jego poczynań, chcąc chyba pozostać obiektywnym i rzeczowym i wskazać na swój brak zaangażowania w politykę.
Największym rozczarowaniem dla mnie jest opatrzenie wspomnień Ericha Kempki ‘załącznikiem’ Ericha Kern’a, publicysty będącego w szeregu NSDAP. Wspomnienia zatytułowane „Byłem kierowcą Hitlera” stanowią zaledwie 1/3 (90 stron) książki! Z czego 2/3 (187 stron) to ‘drążenie dziury w całym’, czyli poszukiwanie i oskarżanie tych, którzy przyczynili się do upadku Trzeciej Rzeszy. Dziwię się, że niemiecki wydawca zgodził się zestawić relację Ericha Kempki z kontrowersyjnymi poglądami Ericha Kern’a, ponieważ poglądy te w znacznej mierze nie są do przyjęcia. Notatka od wydawcy polskiego zaniepokoiła mnie, a po przeczytaniu ‘załącznika’ uświadomiła mnie w pewnych kwestiach, chociażby takich, w jaki sposób nadal wielu Niemców odbiera swoją historię, jakie jest ich podejście do tego okresu i samego Hitlera, a to nie jest wcale takie oczywiste, jakby się wydawało. Kern już we wstępie bez pardonu wkracza do ataku – „W 1945 roku zwycięscy zdecydowali nie tylko o materialnej przyszłości narodu niemieckiego. […] Miało to być gigantyczne pranie mózgów, mające na celu całkowite pozbawienie Niemców świadomości narodowej.” [s. 9] Szkoda, ze autor tych słów w natłoku wymierzania kolejnych słownych dział przeciwko aliantom i innym wrogom Rzeszy, zapomniał o dużo ważniejszej kwestii, a mianowicie Holokauście czy obozach koncentracyjnych, gdzie w niegodziwy sposób traktowano i zabijano. W jego dywagacjach brakuje empatii dla ofiar reżimu, tym bardziej trudno mi zaakceptować jego stanowisko oraz poglądy.  
Trudno przychodzi mi ocenianie czyjegoś życia, jego wspomnień, bo przecież nie mam prawa do tego. Chciałabym jednak w symboliczny sposób ocenić książkę. W relacji Kempki zabrakło mi szczerości, otwartości, a także odniesienia się autora do polityki Adolfa Hitlera. Po przegranej wojnie obiegła świat wiadomość o obozach, mordach i związanych z nimi praktykach. Nie można wobec tego przejść obojętnie, nie można zapomnieć i przemilczeć tej kwestii. Gdy 17 sierpnia 1950 roku Erich Kempka podpisywał oświadczenie odnośnie swoich wspomnień, wiedział do czego doprowadziła polityka eksterminacji, a mimo to nie odniósł się do tego w swoich wspomnieniach. Wielka szkoda.
Moja ocena: 3/5

7 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, brak odniesienia do poczynań Hitlera mnie również by rozczarowało. Może zajrzę, jak będę miała chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra recenzja, może kiedyś sama przeczytam ta książkę i ocenie ją
    Buziaki ;*
    Dopiero zaczynam ale zapraszam http://book-make-my-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam, ale mój zapał został trochę ostudzony, jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej sytuacji chyba odpuszczę sobie lekturę tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie przeczytam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że książka jest niepełne i rozczarowuje. Faktycznie - czyjeś wspomnienia ocenia się trudno, ale jeśli czegoś Ci zabrakło to masz prawo o tym mówić. Chyba sobie odpuszczę tę książkę, choć uwielbiam wszystko, co wiąże się z tamtym okresem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo średniej oceny i opisanych niedociągnięć chętnie przeczytałabym tę książkę gdyby wpadła mi w łapki:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)