4 marca 2015

Szczęśliwe poszukiwania - Katee Robert

Roxanne Stokes, najlepsza przyjaciółka Elle Walser, nie wierzy w miłość po grobową deskę. Jedynie na co sobie pozwala, to na krótkie niezobowiązujące relacje, dające chwilowe spełnienie, ale nie szczęście na zawsze. Gdy zmierza na przyjęcie powitalne zorganizowane dla brata Elle omal nie ląduje na ziemi z nieznajomym. Przystojnym nieznajomym. Miedzy nią a nim, ni stąd, ni zowąd powstaje napięcie, którego ujścia pragną oboje. Roxanne zamiast dotrzeć na spotkanie z Elle dociera do hotelu. Tam oboje przeżyją przygodę, o której będzie trudno im zapomnieć.

Ian Walser po powrocie z Iraku próbuje z trudem odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Koszmary wraz z powrotem do domu nie zniknęły. Wprost przeciwnie, nasilają się. Ian nie czuje się na siłach, aby dłużej tkwić na swojej powitalnej imprezie. Wybiega z klubu jak opętany, który daremnie próbuje złapać oddech i tym samym potrąca Bogu ducha winną kobietę. Dopiero dotyk nieznajomej powoduje, jakby ból w jego piersi zelżał. Po krótkiej chwili spędzonej w klubie udają się tam, gdzie będą sami. Ian nie spodziewa się, że dziewczyna zniknie z jego życia tak szybko jak się w nim pojawiła.
Czy oboje mają jeszcze szansę na kolejne spotkanie? Ona wie, jak on ma na imię, i że służył w wojsku. Obawia się jednak najgorszego, że przespała się z bratem Elle. Z kolei on żyje w nieświadomości i jest wściekły, że dziewczyna odeszła bez słowa pożegnania. 


Szczęśliwe poszukiwania” od pierwszych stron zapowiadają się ciekawie. Okoliczności, w jakich poznają się Ian i Roxanne są dość ekscytujące i na dodatek to napięcie, które rodzi się między nimi. Oboje są po przejściach. On widział wojnę na własne oczy. Był w jej centrum, a tego nie można zapomnieć z dnia na dzień. Ona została wielokrotnie porzucona i stara się nie popełnić tego samego błędu. Seks – tak, ale miłość – nie.
W książce brak zbędnych opisów. Autorka nie rozpisuje się na temat emocji targających Ian’em i Roxanne. Nie snuje i nie przytacza historii, które odcisnęły piętno na ich życiu. Skupia się na tu i teraz. Tworzy relację miedzy nimi, która nie jest łatwa. Bagaż doświadczeń zarówno Rox, jak Ian’a jest potężny, a wiec łatwo o porażkę czy chociażby rozczarowanie.
Intymność to fundament, na którym Katee Robert próbuje zbudować poprawną relację między dwojgiem ludzi, ale czy możliwą? Czy jest możliwe, aby stworzyć poważny związek rozpoczynając od pokoju hotelowego? Zdaje się, że to nie ma znaczenia. Autorka skrzętnie pomija tę kwestię. Ma być napięcie i żar, i rzeczywiście tak jest. Czego chcieć więcej?  

W „Szczęśliwych poszukiwaniach” i „Szczęśliwej zamianie” można dopatrzeć się podobieństw między bohaterami obu części. Napięcie, które się miedzy nimi rodzi, a jednocześnie strach i obawy, w przypadku pierwszej części to Elle ucieka, boi się skrzywdzenia, w drugiej części to jej brat. Można odnieść wrażenie, że obie historie coś łączy, że są podobne i schematyczne. Bardzo chciałam uniknąć tego porównania, ale nie udało się. Obie książki różnią się jednak ilością scen erotycznych i dosadnością. Tak jak w pierwszej części Katee Robert ważyła każde słowo, tak tutaj pozwoliła sobie na więcej.

W kategorii erotyk, moja ocena: 4/5
Pierwsza część - Szczęśliwa zamiana - TUTAJ

5 komentarzy:

  1. Ja się wzięłam za "Zaginioną dziewczynę", ale jakoś opornie mi to idzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jednak nie sięgnę po tą książkę, jakoś wydaję mi się to być w stylu "Greya".

    Mimo to recenzja świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może sięgnę po pierwszy tom, zastanowię się. Lubię czasem przeczytać jakiś erotyk :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam erotyków, więc to książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)