19 marca 2015

Jedyna i wspaniała

Po lekturze trylogii Boonsboro przychodzi mi na myśl powiedzenie ‘im starsze wino tym lepsze’ i równie dobrze można tę sentencję przełożyć na inną, że z każdym kolejnym tomem fabuła rozwija się (co prawda nieznacznie i bez większych zwrotów akcji) i każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego, co przecież jest ewenementem, bo rzadko zdarza się w przypadku kilkutomowej historii, aby kolejna część była lepsza od pierwszej.
 


Jedyna i wspaniała” to już trzeci i ostatni tom tej serii. Ta książka została poświęcona ostatniemu z braci Montgomery, Ryderowi. Ryder to postać, którą trudno rozgryźć, rozszyfrować. Jedno jest pewne ma w sobie to niezdefiniowane ‘coś’. Jest tajemniczy, przystojny. Mówi, co mu się podoba lub nie. Bywa opryskliwy i nietowarzyski, a mimo to kobiety uwielbiają go. Poza jedną, która widzi w nim gbura, a jest nią menedżerka hotelu, Hope Beaumont.

Mimo wzajemnej niechęci miedzy nimi aż iskrzy. Czuje się to napięcie podczas każdego ich spotkania i próbie konwersacji. Dla Ryder’a Hope jest zupełnie inną dziewczyną niż te, które poznał do tej pory. Jest zorganizowana. Wszystko planuje i zawsze wywiązuje się ze swoich zadań. A poza tym trudno ją rozgryźć. Czy Ryder zmieni zdanie o Hope i czy duch Lizzy pomoże im przełamać pierwsze lody? O tym przekonacie się, sięgając po trzecią część trylogii Boonsboro ;-) Ta część najbardziej z wszystkich przemówiła do mnie. Ryder i Hope utożsamiają to, co najlepsze dla czytelnika – są tajemniczy, zdystansowani do siebie i miło czyta się, jak ich relacje rozwijają się na kartach książki.

Moja ocena: 4-/5

Podsumowując całą trylogię, zabrakło mi dynamiczności, znaczących zwrotów akcji. Trylogia raczej nie zaskakuje. Z pozytywnych stron dodam, że okładki książek są miłe dla oka. Styl bez zastrzeżeń. Dużo opisów i sposób łączenia ich z dialogami to z pewnością mistrzostwo. Nie każdy pisarz potrafi tak obrazowo przedstawić miejsca, w których toczy się akcja czy ująć uczucia bohaterów, tak że czytelnik jest w stanie wczuć się w daną historię – to z pewnością ogromny plus dla tej trylogii.

Komu bym ją poleciła? – na pewno wielbicielom twórczości Nory Roberts, tym którzy lubią romanse i uwielbiają książki z happy endem.

A jak Wy oceniacie trylogię Boonsboro? Co Wam podobało się, lub wprost przeciwnie, co Was denerwowało w tej trylogii?

14 komentarzy:

  1. Mam chęć na tę trylogię:) Ostatnio jakoś powracam do Nory Roberts:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach książki Nory Roberts. Myślę, że tą też dodam do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Unfortunately I didn't read it but if you like this triology this series must be good!
    xx from Germany/Bavaria, Rena
    www.dressedwithsoul.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam całą trylogię o braciach M. i podobała mi się :) było to moje pierwsze spotkanie z N.R.
    A wiesz że hotel istnieje naprawdę? i księgarnia i pizzeria :) - zapraszam na pooglądanie zdjęć :)

    http://bibliotekamelanii.blogspot.com/search/label/Nora%20Roberts

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, a to niespodzianka! Czasami podczas czytania zastanawiam się, czy opisywane miejsca istnieją naprawdę, w tym przypadku nie zagłębiałam się i nie szukałam.
      Dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  5. Za każdym razem, jak wchodzę na twojego bloga to przypomina mi się książka, którą zaczęłam czytać miesiąc temu i jakoś nie mogę jej skoczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że mój blog bardzo źle Ci się kojarzy.
      No cóż, zdarza się ;)

      Usuń
  6. Teraz tak się zastanawiam, czy przeczytałam chociaż jedną książkę Nory Roberts.
    Chyba tak - musiałam!
    Ale teraz już nie pamiętam...
    Muszę w końcu sięgnąć po jakąś :3

    OdpowiedzUsuń
  7. oo, obrazowe przedstawianie miejsc i możliwość wczucia się w bohaterów, to lubię :) ale mam swoich mistrzów w tej dziedzinie. lista "do przeczytania" dłuuuga, za Boonsboro się na razie nie zabieram :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej, że nie zabierasz się za Boonsboro. Z trzech części najbardziej ta ostatnia podobała mi się, i chociaż lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś książkę Nory, tak ta trylogia (niestety) przy innych jej książkach wypada słabo.

      Usuń
  8. Nie czytałam tej trylogii, ale skoro Norę Roberts lubię, to chętnie to nadrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam tej trylogii, z autorką jeszcze nie miałam do czynienia ale muszę to zmienić :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. W ogóle nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, muszę nadrobić braki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Norę Roberts baardzo lubię - mam nadzieję że natknę się na tę książkę w bibliotece! :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)