23 lutego 2015

Teraz i na zawsze

Kamienne mury stały tak jak od ponad dwustu lat, proste, niezachwiane i mocne. Wzniesione wśród wzgórz i dolin były świadectwem nieustannej potrzeby człowieka, by pozostawić po sobie ślad, budować i tworzyć.” [s. 9] – tak rozpoczyna się historia o starym hotelu w Boonsboro, który był świadkiem wojny i pokoju. W tych murach czuć przeszłość, dosłownie i w przenośni. Rodzina Montgomerych postanawia odnowić hotel i przywrócić jego dawny blask. Dla Becketta, jednego z braci Montgomerych, jest to najważniejszy cel do osiągnięcia w najbliższym czasie. Jako architekt ma zamiar uświetnić ten obiekt, by inni, mieszkańcy miasteczka czy też przyjezdni, poczuli, że znajdują się w wyjątkowym miejscu.


Trylogia BOONSBORO
 
Beckett Montgomery kocha swoją pracę i ma wspaniałą rodzinę. Dwóch braci, na których zawsze może liczyć i niezawodną matkę. Nie ma jednak ani dziewczyny, ani żony, z którą mógłby dzielić swoją radość. Niedługo jednak zmieni się to. Clare Brewster jest jego pierwszą niespełnioną miłością. Dziewczyna wyszła za mąż za żołnierza i urodziła mu trzech synów, których musi teraz wychowywać samotnie. Beckett i Clare zbliżają się do siebie dzięki renowacji obiektu, tak jakby ktoś chciał ich zeswatać. To właśnie w murach hotelu pierwszy raz odczuwają, że łączy ich coś więcej niż zwykła znajomość.   
Teraz i na zawsze” to nie tylko historia miłosna, odkrywanie uczuć, ale przede wszystkim historia obiektu, który kryje w sobie tajemnice. Nora Roberts opisuje w malowniczy sposób to, co dzieje się w tym miejscu, jakim zmianom podlega hotel, i ile wysiłku kosztuje właścicieli jego uświetnienie. Moje odczucia, co do książki są ambiwalentne, w zależności od tego czy oceniam pierwszy tom jako samodzielną książkę czy w kontekście trylogii. Podczas czytania tej historii wynudziłam się okropnie. Zabrakło mi akcji, która pojawiła się dopiero pod koniec książki, co powodowało, że przez większą jej część nie działo się nic godnego uwagi, i co tylko przedłużało proces czytania i zniechęcało do dalszej lektury.  
Jeśli ktoś z Was czytał, to być może zrozumie mój punkt widzenia, a ci którzy nie czytali a bardzo chcą, to śmiało. Każdemu może podobać się co innego. Dla mnie książka, a właściwie pierwszy tom zasłużył jedynie na poniższą ocenę.
Moja ocena: 3-/5

9 komentarzy:

  1. Śliczna okładka :) dawno nie czytałam książki Nory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie piszesz posty, miło się czyta :)
    MÓJ BLOG - KLIK! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem dlaczego, ale mimo tylko pochlebnych słów na temat twórczości autorki, sama jakoś nie potrafię postawić zdecydowanego kroku i sięgnąć po jakąś jej książkę. I właśnie, pewnie nie chcę trafić na tytuł jak ten, który tak Cię wynudził:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeeee zupełnie nie dla mnie :) Staram się unikać romansideł tego typu, bo tylko denerwuje się w trakcie lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta trylogia to było moje pierwsze spotkanie z NR i bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się książka szczególnie podobała! :) ta księgarnia Clare - po prostu czułam zapach nowości książkowych, a w drugim tomie pizza. <3 Głównie takie skojarzenia zostały mi po lekturze. Wspominam bardzo dobrze. Szkoda, że Tobie się nie podobało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, oj, szkoda. Ja się obawiam czytać Norę, bo coś mi się wydaje, że to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie coś dla mojej mamy ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)