22 grudnia 2014

Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości – August Kubizek

Kim jest przyjaciel? Czy to osoba, która wie o nas dosłownie wszystko, czy może osoba, która ma podobne zainteresowania i spojrzenie na świat? Jakie cechy musi mieć, aby uznać ją za przyjaciela? Kubizek nazywa siebie przyjacielem Adolfa Hitlera z okresu młodości. I to podkreślanie ma ważne znaczenie dla całokształtu, ponieważ ta przyjaźń narodziła się niespodziewanie i tak też się zakończyła.

Jak wszyscy wiemy, pamiętniki czy dzienniki to szczególna forma literacka. To nie tylko spostrzeżenia świadka wydarzeń, przyjaciela, znajomego czy członka rodziny, ale również wgląd w czyjś świat, spojrzenie na wydarzenia, czy na osobę z innej perspektywy – oczami autora danego przekazu. August Kubizek kreśli obraz Hitlera w sposób, wydawałoby się neutralny, tzn. nie przyjmuje wobec wodza Rzeszy postawy oskarżycielskiej, ani nie usprawiedliwia go, bo cóż to za przyjaciel, który wytacza działa przeciwko osobie, z która przyjaźnił się przez kilka lat. Jak sam autor podkreśla: „Ma to być praca, która […] powinna służyć rzeczowej i sprawiedliwej ocenie osoby Adolfa Hitlera.” [s. 510] Czy taka była?
Wielu historyków czy badaczy podchodzi z rezerwą do wspomnień Kubizka. Mimo tego część z nich opiera się na wspomnieniach właśnie w/w autora, a wynika to z pewnością z faktu, że Adolf Hitler nie mógł poszczycić się wieloma przyjaciółmi w okresie młodości. Właściwie jedynym, o którym współcześnie wiadomo, był August Kubizek. Jeśli ktoś jest ciekawy, jak autor odniósł się do polityki Hitlera, do eksterminacji Żydów, obozów koncentracyjnych, to niestety będzie rozczarowany, bo nie znajdzie tam takich informacji.
Kubizek opisuje przyjaciela z perspektywy młodego człowieka, jakim wówczas był, i jakim go zapamiętał. Wskazuje na jego charakter, poglądy oraz zainteresowania. Obu połączył podziw dla muzyki Richarda Wagnera. Nic więc dziwnego, że zawiązała się między nimi nić przyjaźni. W miarę czytania wspomnień można jednak zauważyć, jakie były relacje między nimi. Gustl, jak go zdrobniale nazywał Adolf, był uległy i ustępliwy. Z kolei Adolf nie poddawał się niczyjemu autorytetowi. Był nieugięty i dominujący w tym związku. Niemniej, obaj stanowili idealny duet przyjaciół. Po raz pierwszy w życiu Adolf znalazł sobie audytorium dla swoich długich przemówień. Zatem już w młodości przyszły wódz Rzeszy wykazywał się nader rozwiniętymi zdolnościami oratorskimi, a także silnym charakterem, który nie znosi sprzeciwu.
 
Jeszcze bardziej zaskakujące jest, że nawet przyjaciel młodego Hitlera nie potrafił rozgryźć go. Adolf był pełen sprzeczności. „[…] całe jego myślenie, zmysły i działanie kręciły się wokół problemu, jak pomóc małym ludziom, temu prostemu, uczciwemu, ale praktycznie pozbawionemu wszelkich praw ludowi. W końcu sam się do tej grupy zaliczał. Ta masa biedaków ciągle była obecna w jego rozważaniach. W praktyce jednak unikał jakiejkolwiek styczności z tymi ludźmi. Kontakt z tą różnorodną masą tłoczącą się na Praterze był dla niego fizycznie nie do zniesienia. Choć bardzo współczuł tym ludziom, starał się trzymać od nich najdalej, jak to było możliwe.” [s. 315]
Książek traktujących o życiu Adolfa Hitlera powstało wiele. Każda wnosi coś i powiększa naszą wiedzę o człowieku, o którym już tyle zostało powiedziane, a nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Ci, bardziej zainteresowani jego biografią mogą poczuć niedosyt po tej lekturze, ale z pewnością nie będzie to strata czasu. Chyba niewiele osób wie, że Adolf był oczytanym człowiekiem. Ze względu na własne złe doświadczenia z edukacją nienawidził systemu nauczania. W okresie wiedeńskim, gdy Gustl uczestniczył w zajęciach w konserwatorium, on kształcił się samodzielnie. Książki były całym jego światem. To one dawały mu poczucie niezależności od powszechnie przyjętego systemu nauczania i pozwalały wierzyć, że nawet bez ukończenia uczelni można coś osiągnąć w życiu.
„Nigdy nie czytał książek dla rozrywki czy zabicia czasu, czytanie książek było dla niego śmiertelnie poważną sprawą i zarazem pracą, czego skutków doświadczałem wielokrotnie.” [s. 342]
Sam autor w jednym z fragmentów książki podkreśla, że on, który miał pozornie większe szanse na zrobienie kariery muzycznej, skończył jako kierownik urzędu miasta, a człowiek, któremu nie powodziło się w życiu i nic nie wskazywało na jego awans społeczny, stał się kanclerzem Rzeszy.   
Książkę Augusta Kubizka polecam nie tylko tym, którzy interesują się życiem dyktatora, ale również tym, którzy chcieliby przybliżyć sobie osobę Adolfa Hitlera prywatnie i spojrzeć na niego jak na zwykłego człowieka, obywatela Austrii, syna, a przede wszystkim przyjaciela. Chociaż w przypadku wspomnień istnieje ryzyko ‘ubarwienia’ czy zniekształcenia wydarzeń uważam, że warto dać szansę tej lekturze. Pytanie o prawdziwość tych wspomnień jest poniekąd nieodzowne i naturalne. Jak wiadomo wspomnienia wraz z biegiem lat zacierają się. I jedyne co nam pozostaje, to albo wierzyć w ich prawdziwość oraz sumienność i skrupulatność autora w ich spisywaniu, albo zanegować je.
Jedynym minusem, którego dopatrzyłam się podczas tej lektury, są błędy, m.in. językowe, gramatyczne. W przypadku pierwszego – tak długo wyczekiwanego – wydania nie powinny mieć, moim zdaniem, miejsca. Już na samym początku we wstępie do wydania polskiego, na str. 9 omyłkowo zostaje podany rok urodzenia Adolfa Hitlera – 1989 (!) Stąd moja zaniżona ocena, za rażące błędy. Niemniej jednak, cieszę się, że w końcu ukazała się polska wersja wspomnień przyjaciela Hitlera.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki – „Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości” – August Kubizek, wyd. Vesper  
Moja ocena: 4/5

3 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie zachęciłaś i zainteresowałaś tą pozycją! Wielka szkoda, że publikacja jednak zawiera błędy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Co do błędów, niestety są, może w kolejnym wydaniu, jeśli takowe będzie, juz nie pojawią się, a przynajmniej tych rzucajacych się w oczy nie bedzie. Te niedopatrzenia tłumaczę sobie terminami, którymi są zobowiązani zarówno tłumacz, jak i osoba od korekty. Przypuszczam, że nie ma za dużo czasu, aby czytać książkę kilka razy i wyłapywać te błędy.
      Powiem tak: warto przeczytać! :)

      Usuń
  2. Z chęcią bym sięgnęła po nią, bo jak sama wiesz, również lubię tego typu książki historyczne :-) A ta data to faktycznie wtopa, wygląda na to że Hitler byłby w moim wieku ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)