30 listopada 2014

Przegląd filmowy - listopad 2014

Przyszła pora na kolejny przegląd filmowy. Tym razem przedstawię cztery filmy, które widziałam. Z jednych jestem bardziej zadowolona, a z innych mniej. Może już któryś z tych filmów widzieliście i podzielicie się również swoją opinią na ich temat. Wszystkie te filmy to świeżynki, jeszcze z tego roku.

Pierwszy film, o którym powiem kilka słów, to ostatni film, który z tych wszystkich widziałam i po którym moje wrażenia są jeszcze dość świeże. A mowa o „Zostań, jeśli kochasz”. O filmie i książce pisaliście w swoich postach. Po książkę już raczej nie sięgnę, ale film z przyjemnością obejrzałam. Jest on idealny na wieczór z kubkiem herbaty. Jeśli macie ochotę obejrzeć wzruszający i dający do myślenia film, z pewnością ten będzie idealny! Być może ktoś uzna go za ckliwy dramat, wyciskacz łez, film dla młodzieży, ma do tego prawo. Jednak trzeba pamiętać, że to film o uczuciach, pierwszej miłości oraz o wyborach życiowych. Mia jest młodą i zdolną, a przede wszystkim bardzo utalentowaną dziewczyną. Jej całym światem jest wiolonczela, instrument, który wyraża każdy stan jej duszy. Pewnego dnia poznaje chłopaka, który śpiewa i gra na gitarze. Chociaż ich światy są tak różne, w ich duszach gra muzyka. Gdy w grę wchodzi kariera obojga, między Mia a Adamem dochodzi to spięć. Każde z nich próbuje ‘przekabacić’ ukochaną osobę na swoją stronę. Wszystko, co przyziemne traci jednak sens, gdy Mia i jej rodzice ulegają wypadkowi. Dziewczyna pozostaje w zawieszeniu między życiem a śmiercią. A wybór będzie należał do niej.
„To, czy przeżyjesz, czy umrzesz, zależy od ciebie.”
Sekwencje – obrazy przeplatają się w filmie, co jest bardzo interesującym sposobem przekazania całej tej historii. Przeplatają się sceny po wypadku z tymi przed wypadkiem. Retrospekcja nadaje magii. Wszystkie wspomnienia są idealnie zestawione.
fot. filmweb.pl
Dramat / Produkcja: USA / Tytuł oryginalny: If I stay
Moja ocena: 5/6
Miesiąc listopad mogłabym nazwać miesiącem miłości, bo właśnie takie filmy oglądałam. „Miłość bez końca” to film, który wybrałam na wieczór, na niepogodę i brak chęci do działania. Film ten opowiada historię gorącego romansu między Jade i Davidem. Młodzi kończą szkołę średnią, zbliża się lato i rodzą się nowe znajomości. Podobnie będzie w przypadku Jade, która wcześniej była skupiona tylko i wyłącznie na nauce i wynikach. Ojciec pragnie by została lekarzem. A ten nieco apodyktyczny rodzic nie lubi jak coś burzy jego plany, zwłaszcza młodzieńcza fascynacja. Czy miłość tych dwojga przetrwa próbę? Czy namiętność okaże się wystarczającym spoiwem tego związku?
„Miłość bez końca” wprowadza nas w bajkowy świat, w którym wszystko może się zdarzyć – wielka miłość, namiętność, która nie ma końca i przeciwności, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć. Film nie skradł mojego serca, ale okazał się miłym wypełniaczem czasu. Czasami trzeba wejść do takiego bajkowego świata, żeby przestać myśleć o codzienności, problemach. To może być doskonały reset, pod warunkiem, że melodramat nie jest Wam straszny.
fot. filmweb.pl
 
Melodramat / Produkcja: USA / Oryginalny tytuł: Endless Love
Moja ocena: 4/6
Na film – „7:39” trafiłam przypadkiem. Sam tytuł nie budzi żadnych skojarzeń, a może i nawet nie zachęca do obejrzenia. Na początku pomyślałam, że to może być film akcji, ale gdy przyjrzałam mu się bliżej, okazało się, że to melodramat o ciekawej i zarazem prozaicznej fabule. Środki transportu nie są nam obce. Każdego dnia tysiące ludzi dojeżdża do pracy, do szkoły autobusem, pociągiem czy tramwajem. I każdego dnia można kogoś poznać. Carl, główny bohater, jest statecznym ojcem i przykładnym mężem. Ma swoje lata a w jego życiu nie dzieje się nic wyjątkowego, niezaplanowanego. Każdego dnia o 7;39 przyjeżdża pociąg, który zabiera go do pracy. Pewnego dnia poznaje Sally. Ta znajomość może okazać się czymś więcej niż tylko zdawkową wymianą zdań w czasie podróży. Czy Carl zdradzi żonę? Czy uczucie między Carlem a Sally zamieni się w coś poważnego? Zobaczcie sami.
fot. filmweb.pl
 
Melodramat / Produkcja: Wielka Brytania
Moja ocena: 5+/6
I film, przy którym miałam się dobrze bawić, bo to przecież komedia, a sama obsada miała być gwarantem ‘śmiechu po pachy’ okazał się po prostu ŚREDNI, PRZECIĘTNY, ŚMIESZNY NA SIŁĘ. Mam tutaj na myśli „Sąsiadów”. W tej chwili ktoś może zarzucić mi brak poczucia humoru albo niezrozumienie gatunku, ale powiedzmy sobie szczerze, czy komedia musi sprowadzać się do błazenady, żeby nie powiedzieć żenady, czy tylko robienie z siebie głupka jest gwarantem świetnej komedii? Oczywiście, że nie. Komedia tak głupia, że aż boli. Pomysł na fabułę? Chyba ktoś urwał się z choinki, dosłownie! Sami oceńcie: młode małżeństwo – Mac i Kelly znajdują wreszcie swoją przystań. Odkąd urodziła się im córka, ich życie zmieniło się diametralnie. Koniec z imprezami, wyjściami, a czas na spokojne życie rodzinne, które może zbałamucić sąsiedztwo. Mac i Kelly mają nie lada problem, bo ich sąsiadem okaże się studenckie bractwo, które imprezuje i planuje zrobić coś niezwykłego, aby zapisać się w historii.
fot. filmweb.pl
 
Komedia / Produkcja: USA / Tytuł oryginalny: Neighbors
Moja ocena: 2+/6
Oglądaliście może któryś z tych filmów? Jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? Polecacie a może uważacie ten film (filmy) za stratę czasu? A może nie słyszeliście o nich i macie ochotę obejrzeć któryś z nich?


13 komentarzy:

  1. Oglądałam miłość bez końca i nieco się zawiodłam, bo oczekiwałam czego innego :) A Zostań jeśli kochasz obejrzę po książce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zostań, jeśli kochasz" jeszcze przede mną, a "Miłość bez końca" to całkiem dobry film, idealny na wieczór :) Zainteresowałaś mnie tym 7:39. Poszukuję ostatnio fajnych melodramatów, zapiszę sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam książkę "Zostań jeśli kochasz" i z chęcią oglądnęłabym jej ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam "Miłość bez końca" i według mnie film był bardzo przeciętny, spodziewałam się uroczej, pięknej historii, a otrzymałam przewidywalną fabułę. Za to "Zostań, jeśli chcesz" bardzo chcę obejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na "Miłość bez końca" i "Zostań, jeśli kochasz" wybrałam się do kina i byłam zachwycona :-) "Sąsiadów" oglądałam na komputerze i nie dokończyłam. Zostaje mi obejrzeć "7:39". Zaskakujące, że wcześniej o tym filmie nie słyszałam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie oglądałam żadnego z nich. Ale w planach mam "Zostań jeśli kochasz".

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że się nie skusiłam na "Sąsiadów", bo wydawało się zabawne. A na resztę filmów... hm, jakoś wolę seriale na jesienno-zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam "sąsiadów" i faktycznie nie jest porywający, spodziewałam się więcej śmiechu (no chyba że obie nie mamy poczucia humoru ;-)) A "7:39" i "zostań, jeśli kochasz" zapisuję i chętnie obejrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam "Zostań, jeśli kochasz" i "7the39". Oba filmy mogę polecić z czystym sumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie oglądałam żadnego filmu, chętnie obejrzę 7:39:)

    OdpowiedzUsuń
  11. oglądałam If I Stay i Neighbors. Przy tym pierwszym ryczałam jak małe dziecko, no cóż nic nie poradzę, że działają na mnie takie wyciskacze łez ;) Muszę obejrzeć 7:39 bo nieźle się zapowiada, a jeszcze o nim nie słyszałam. Co do Sąsiadów spotkało mnie małe rozczarowanie, spodziewałam się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z tych filmów, ale czytałam książkową wersję książki ''Zostań jeśli kochasz'' oraz ''Miłość bez końca''. Niestety, w obu przypadkach byłam nieco rozczarowana, gdyż spodziewałam się czegoś znacznie bardziej emocjonującego i zaskakującego. Mimo to ekranizacje zamierzam obejrzeć, choćby dla porównania. Pozostałe dwie produkcje są mi kompletnie obce, ale na ''7:39'' chętnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam Sąsiadów i też bym tak oceniła :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)