11 października 2014

Jutro - Guillaume Musso

Zakup kolejnej powieści Guillaume Musso był dla mnie rzeczą oczywistą. Nie mogło być inaczej – musiałam przeczytać jego nową książkę. Z opisu, na który natknęłam się na jednej ze stron internetowych, nie dowiedziałam się zbyt wiele. Czyżby była to wyłącznie powieść romantyczna? – pomyślałam. Nawet opis na obwolucie sugerował, że będzie to historia miłości. Nic bardziej mylnego. Co z pozoru wydaje się oczywiste, takie właśnie nie jest. Kto czyta książki Musso, ten wie, że autor zaserwuje swoim czytelnikom coś bardziej frapującego niż (nie)zwykły romans. Nie obejdzie się bez tajemnicy i intrygi. „Jutro” – bo tak brzmi tytuł książki – to zapowiedź zmian. Jutro może wydarzyć się wszystko.


Jeśli wydaje Ci się, że nie można zmienić przeszłości, to mylisz się. Matthew Shapiro, wykładowca filozofii na Harvardzie wciąż nie może pogodzić się z tragiczną śmiercią żony. A nadchodzące święta Bożego Narodzenia zamiast oddalić jego myśli od tego tragicznego dnia, przywołują wspomnienia o Kate ze zdwojoną mocą. Gdyby nie czteroletnia córka, Matthew nie miałby ochoty żyć dalej. Tylko ona mu pozostała.

Emma Lovenstein pracuje jako sommelierka w nowojorskiej restauracji Imperator. Jest jedną z najlepszych w swoim fachu. Brakuje jej do szczęścia tylko jednego – prawdziwej miłości. Odkąd jej życie osobiste nie układa się, wciąż boryka się z depresją.
Pewnego dnia Matthew kupuje laptopa, nieświadomy tego, że zastanie na dysku ślady jej poprzedniego właściciela - kobiety. Postanawia napisać do nijakiej Emmy i powiadomić ją o tym fakcie. Ona odpowiada mu, że to niemożliwe. Nie sprzedała bowiem żadnego laptopa. Mimo tego niedomówienia umawiają się w restauracji. Oboje podekscytowani tym wydarzeniem, robią wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Tylko, że do ich spotkania nie dojdzie. Matthew i Emma nie domyślają się jeszcze, że dzieli ich rok czasu. On żyje w przyszłości, a ona w przeszłości. Czy ich spotkanie jest możliwe?
Matthew targany emocjami po stracie żony, wpada na pomysł, że Emma mogłaby uratować jego żonę. Zapobiec wypadkowi samochodowemu. Czy można aż tak zaingerować w przeszłość i zmienić jej bieg? O tym przekonacie się, sięgając po „Jutro”.
Jeśli nadal myślicie, że to typowa romantyczna historia, jesteście w błędzie, ale więcej nie zdradzę. Niewiele wystarczyłoby, aby zdradzić intrygę. Odkrywanie jej jest czymś, czego nie będę odbierała Wam, bo sama nie lubię czytać historii, których zakończenie znam.
Nie pierwszy i nie ostatni raz autor zastosował w swojej powieści zabieg zakrzywienia czasoprzestrzeni. Ten rozdźwięk między 2010 i 2011 rokiem może mieć wpływ nie tylko na przeszłość, ale również na przyszłość bohaterów. A sama intryga dodaje całej historii pieprzyku. Książkę czyta się szybko i nie jest przewidywalna. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść!

Moja ocena: 5/5

10 komentarzy:

  1. Mam chrapkę na Jutro nie od wczoraj ;) Potwierdziłaś moje przypuszczenia, że warto, dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie przeczytam. Mam dwie jego książki na półce tak więc wezmę się za tego autora ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Fabuła mnie tak strasznie nie kusi, ale za to fakt, że jeszcze nic tego autora nie czytałam... Zobaczymy ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa fabuła, jestem zainteresowana:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem mega zainteresowa, koniecznie muszę przeczytać :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości tego autora, ale chyba powinnam to szybko zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam, będę szukać w bibliotece! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że zaczytujesz się w Musso :) Musi więc coś być w tej prozie, której ja jeszcze nie miałam okazji poznać.
    Tu pomysł na fabułę jest niezwykły - taki świeży, oryginalny, a przez to ciekawy. Chciałabym dowiedzieć się jak zakończą się losy bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam już sporo o tej pozycji. Jedni ją chwalą, inni ganią. Aż ciekawa jestem jak ja bym ją odebrała. Rozejrzę się za nią...

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam już o tym autorze wiele pozytywnych opinii (właściwie to czytałam :D), ale na razie się nie skusiłam. Czuję, że to się jednak zmieni :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)