12 września 2014

Dziennik z Gusen - Aldo Carpi

W przypadku dzienników, wspomnień z okresu II wojny światowej NIE OŚMIELĘ SIĘ powiedzieć, że książka nie spełniła moich oczekiwań. Byłoby to niewłaściwe wobec cierpienia osób, które żyły w tym czasie, i które zmierzyły się nietolerancją, terrorem i bestialstwem. Tym osobom odmówiono godziwego życia. Odebrano poczucie bezpieczeństwa, godność, rodzinę, a nawet życie. Tego nie można zanegować. Z „Dziennikiem z Gusen” miałam ogromny problem. Skończyłam czytać książkę po wielu podejściach. O ile pierwszą część czytało mi się w miarę szybko, o tyle z drugą była to nieustanna walka z samą sobą. Aldo Carpi, autor dziennika, skupia się na sobie, cierpieniu i swoim wewnętrznym ‘Ja’, co czasami zniechęcało mnie do dalszej lektury. Być może jest to związane z tym, że był artystą, malarzem. W MOJEJ OCENIE są dzienniki, które bardziej zasługują na uwagę.


Wybaczcie za mało rzeczową opinię-recenzję. Pewnie zapytacie, kim był Aldo Carpi. Odpowiem słowami Corrado Stajano:

Carpi ma 57 lat, gdy zakłada strój w białe i niebieskie paski z czerwonym trójkątem więźnia politycznego. Jego obozowym numerem jest 53376. Zostaje aresztowany 23 stycznia 1944 roku w Mondonico, w miejscowości Brianza, na skutek donosu pewnego rzeźbiarza, nauczyciela z liceum artystycznego Brera, oskarżającego go o działalność antyfaszystowską, którą zajmuje się cała rodzina Carpich. Aldo Carpi jest słynnym i lubianym malarzem i właśnie tego dnia maluje – znak przeznaczenia – Aresztowanie arlekinów, obraz olejny na desce, przedstawiający czarny pluton policjantów podążających za uciekającymi arlekinami, które tańczą na jakimś metafizycznym miejskim placu. W czasie zesłania, trwającego półtora roku, często wraca myślą do tej swojej proroczej podświadomości.

Carpi podczas swojego zesłania pisze listy do żony, Marii. To one dodają mu sił, aby przeżyć i wrócić w rodzinne strony, by znów kiedyś ujrzeć najbliższych.

Niektóre fragmenty tych listów poruszają i wprowadzają w zadumę: „Kurz zapomnienia pokrywa wszystko, rzeczy piękne i dobre, brzydkie i złe, a razem z nimi przykrywa wiele istnień ludzkich, które nie wiedzą, nie rozumieją, nie mogą zrozumieć sensu tego przeznaczenia.” [s.133]


Po opuszczeniu obozu listy Carpiego straciły na 'świeżości', stały się bardzo powszednie, co może razić: „Wiele kobiet, wiele dziewczyn o ładnych kształtach. Zauważyłem, że blondynek jest niewiele – wiele brunetek, czasem barwy tycjanowskie, nieco wyblakłe, bardzo ciemne brunetki o czarnych oczach, słabo lub bardzo utlenione blondynki. Być może bardziej na północ jest więcej złotowłosych.” Poza tym w wielu listach można doszukać się powtórzeń.

Każdy ma wspomnienia. Jedne zapierają dech w piersiach, inne nie. Warto pisać dla potomności i czytać o przeżyciach innych osób, nawet jeśli są tak przykre. Nie można zapominać, że wydarzyły się. Są skarbnicą wiedzy i niekiedy sposobem na rozliczenie się z przeszłością.

Moja ocena: 3/5

11 komentarzy:

  1. Cóż, mimo wszystko zapiszę sobie ten tytuł, bo wszelkie dzienniki czy wspomnienia z obozów są dla mnie niezwykle ważne i cenne, więc te też zamierzam kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też są ważne i cenne, dlatego często sięgam po dzienniki osób, które przezyły obóz albo żyły w tym czasie. Tytuł zapisz. Myślę, że pierwsza część, czyli czas, który Carpi spędza w obozie będzie godna uwagi i zapamiętania. Co do drugiej, czyli rzeczywistosci poobozowej, to przekonasz się sama. Mnie czasami denerwowały liczne powtórzenia, użalania się nad sobą. To nie był już ten sam Carpi. Pisał często o błahostkach

      Usuń
    2. Mam całkiem podobne zdanie jak nieidentyczna...

      Usuń
  2. Jeśli cała książka nie jest wypełniona listami autora, to jestem bardzo zainteresowana pozycją, tym bardziej, że są to osobiste wspomnienia z pobytu w obozie. Niewiele takich książek dotychczas przeczytałam, a słowa pochodzące z ust samego zainteresowanego, są według mnie, najbardziej cenne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała książka składa się z listów do Marii, jego żony. Pisał je w obozie, co przecież było zakazane.
      Oczywiście, to co pisze jest cenne i znaczące. I chociaż Carpi nie musial fizycznie pracować, zna realia obozowe i dobrze wie, że gdyby nie malarstwo, to mógłby nie przeżyć wojny.

      Usuń
  3. Uważam, że warto przeczytać każdą książkę, która jest taką relacją z jednego powodu "aby pamiętać". Co nie oznacza, że jedne nie są lepsze, a drugie gorsze.
    Pozdrawiam
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację warto. Każda książka to skarbnica wiedzy o czasach nam nieznanych. A książki historyczne nie oddają tego, co czuli ci ludzie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ostatnio z każdej strony atakuje mnie ta tematyka i nie powiem, bym nie była zaciekawiona. Będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam dzienniki, a takiej książki nie mogłabym pominąć. Wspomnienia z tamtego okresu bardzo cenię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zainteresowana tą książką, na pewno będę ją chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)