31 sierpnia 2014

Przegląd filmowy - sierpień 2014

Kolejny miesiąc dobiega już końca. Aż trudno uwierzyć, że jutro 1 września. Zatem pora na przegląd filmowy miesiąca. Już na samym wstępie mogę powiedzieć, że mój wynik nie jest zadowalający. Obejrzałam zaledwie dwa filmy – ekranizacje. Cóż, nie zawsze jest na to czas.  

Norę Roberts znają lub kojarzą chyba wszyscy. To jedna z najpoczytniejszych powieściopisarek na świecie. Już od dawna zastanawiam się, jak ona to robi, że tyle książek napisała. Skąd czerpie pomysły i wenę do pisania. Takim dorobkiem może pochwalić się mało kto, ale chyba nie wszyscy wiedzą, że na podstawie powieści Nory powstały filmy. Jak na razie widziałam „Zorzę polarną” i „Miasteczko Innocence”. Czy warto? Trudno mi oceniać filmy bez uprzedniej znajomości książek. Jednak ekranizacje moim zdaniem są średnie, przynajmniej te. Nie mam na myśli fabuły, ale samą realizację filmu. Zabrakło mi w nich skupienia się na głównym wątku, przedstawienia go w intrygujący sposób. Odniosłam wrażenia, że te filmy powstały od niechcenia. Gdybym jednak miała wybrać ten lepszy, to byłby nim film „Zorza polarna”. Oprócz dochodzenia, poszukiwania mordercy mamy również historię miłosną, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Ot taki romantyczny thriller w jednym i melodramat w drugim przypadku.
 
fot. filmweb / Miasteczko Innocence (2011)
 
Caroline przyjeżdża do małego miasteczka, by odpocząć i zastanowić się nad swoim życiem. Na miejscu poznaje mężczyznę, Tucker’a, który zostaje oskarżony o morderstwo swojej byłej dziewczyny. Okazuje się, że nie jest to pierwsze i ostatnie morderstwo w Innocence. Żadna kobieta nie może czuć się bezpiecznie, również Caroline.  
 
Moja ocena: 3/5
 
fot. filmweb / Zorza polarna (2009)
 
Meg Galligan jest pilotem awionetki na Alasce. Pewnego dnia dowiaduje się, że ojciec, który rzekomo ją porzucił, został zamordowany. Meg pragnie odnaleźć mordercę. Nie będzie to proste, ale z pomocą pospieszy jej nowy szef policji Nat, któremu przeszłość również nie daje spokoju.
Moja ocena: 3+/5

6 komentarzy:

  1. Widzę, że filmy Cię nie zachwyciły, więc chyba sobie daruję. Ewentualnie jeśli nie będę miała pomysłu na filmowy wieczór, może wtedy się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też oglądałam oba te filmy i również odnoszę wrażenie, że są one zrobione tylko po to, żeby istniały. Tak jakby książki Nory Roberts nie zasługiwały na porządne ekranizacje. A zasługują. Mimo to nie są one najgorsze, dobre na nudny wieczór :)
    I też bardziej podobała mi się "Zorza polarna" :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Cię to pocieszy, w sierpniu obejrzałam jeden film. W dodatku nie cały ;) A Nory Roberts dotąd nie poznałam, może to zmienię, nawet mam jakąś cienką pozycję, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie przekonują mnie te filmy, ale za to na prozę autorki mam ogromną ochotę:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba najpierw wolę książki, te filmy do mnie nie przemawiają ;) A ostatnio przerzuciłam się na seriale :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Filmy jakoś mnie nie za bardzo zainteresowały... Ale właśnie czekam na jedną z książek autorki i w końcu będę mogła sama przekonać się, w czym tkwi ich urok :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)