12 sierpnia 2014

Pensjonat marzeń - Magdalena Witkiewicz

Gdyby nie to, że wraz ze „Szkołą żon” zakupiłam „Pensjonat marzeń”, pewnie nie przeczytałabym tej książki. Okazuje się jednak, że kontynuacja jest ciekawsza i nie ‘mdli’ tak jak „Szkoła żon”, ale jest za to przewidywalna. Od samego początku wiadomo, że Julia spodziewa się dziecka. Jagódka da szansę nowej miłości, a Miśka będzie miała okazję przekonać się, kto w jej życiu jest najważniejszy. Nawet postać Marty, która w pierwszej części została potraktowana przez autorkę po macoszemu, powraca jak gdyby nic. I raptem okazuje się, że utrzymuje kontakt z pozostałymi dziewczynami, na co nie do końca wskazywała „Szkoła żon”.  
Owszem „Pensjonat Marzeń” może być lekką, przyjemną lekturą, pod warunkiem, że lubi się cukierkowe i szablonowe historie. A pomysł na samą historię przecież nie był zły. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii, komentarzy i recenzji. Nie wiem z czego to wynika. Oczywiście uwzględniam fakt, że książka jak najbardziej może się podobać, jednak mnie nie zachwyciła i nie porwała. Po tytule, okładce i zapowiedziach wydawcy spodziewałam się petardy, a były tylko fajerwerki. Podsumowując: zwyczajna, prozaiczna i niestety trochę banalna historia.
Moja ocena: 4/6

11 komentarzy:

  1. szkoła żon podobała mi się bardziej, masz rację, Pensjonat był przewidywalny, ale ciepły i lekki. Idealny na gorszy dzień. Mimo wszystko, ja bardzo lubię prozę autorki, za to ciepło i pozytywne nastrajanie właśnie.
    PS. Też chcę takie muffinki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Szkoła zon oraz Pensjonat marzeń mogą być lekturą na gorszy dzień.
      PS. Chętnie podzielę się :)

      Usuń
  2. Nie lubię przewidywalnych lektur.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam Twojej recenzji, bo jeszcze nie mam za sobą pierwszego tomu, który czeka na półce. Jestem ciekawa, jak mi się spodoba, bo widzę, że oceniłaś ją na 4/6.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniłam ją na 4, bo zabrakło mi tego czegoś. Nie lubię przewidywalności.
      Czekam na Twoją opinię o tej książce.
      Miłego czytania :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię książki o wakacjach, pensjonatach itd, ale takie cukierkowe historie nie są dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama nie wiem. Czytałam Twoją recenzję poprzedniego tomu i pamiętam, że nie zachwycił Cię tytuł. Z jednej strony chciałabym przeczytać obie części, bo podoba mi się ten cały pomysł z pensjonatem, ale z drugiej zaś, bardzo nie lubię naiwności w książkach. P.S. Mam ochotę na babeczki. Ciekawe dlaczego?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tytule to raczej nie ja pisałam ;) Mnie historia nie zachwyciła, ale pomysł był genialny. Szkoda, bo mogła z tego powstać całkiem niezła powieść.
      PS. Bo wyglądają smacznie ? ;)

      Usuń
  6. Niestety nie mam ochoty czytać tej serii, jakoś do mnie w ogóle nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu zmuszać się. Nie po to czytamy, żeby katować się czymś, co nie do końca nam odpowiada.

      Usuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)