1 sierpnia 2014

Co się dzieje, gdy przychodzi facet do lekarza?

Przegląd filmowy jako podsumowanie miesiąca miał być wczoraj. Nie zapomniałam o tym, zabrakło jedynie czasu. Urlop już za mną, co prawda krótki, ale jednak. Starałam się go wykorzystać jak najlepiej, stąd moja nieobecność.  

A więc, co obejrzałam w lipcu? Niewiele, bo zaledwie dwa filmy, ale chciałabym wspomnieć tylko o jednym, bo drugi nie przekonał mnie, a nawet nie był na tyle śmieszny, aby o nim pisać.
Przychodzi facet do lekarza” – tytuł gdzieś słyszałam, a czy to przypadkiem nie leciało tak – ‘przychodzi baba do lekarza’ i czy nie był do przypadkiem żart? Właśnie! Romain Faubert jest 39-letnim samotnym mężczyzną i hipochondrykiem, z naciskiem na to drugie. Nie zdziwi Was zatem fakt, że Romain nosi przy sobie płyn dezynfekcyjny, w domu ma swoją własną ‘aptekę’ i stroni od czułych gestów innych ludzi. Nawet jego lekarz, Dimitri Zvenka, może stracić cierpliwość i tak już nadwyrężoną. Czy uda mu się wyleczyć pacjenta z fobii? I czy miłość okaże się odpowiednim lekarstwem dla Faubert’a?
fot. filmweb
 
Może ktoś uzna ten film za przerysowany, głupkowaty, odbiegający od rzeczywistości, bo czy hipochondryk może zachowywać się aż tak, wydawałoby się, absurdalnie? Rzeczywiście, nie jest to poważny film. To komedia. Przezabawna. I wiecie, co? Obejrzałabym ją jeszcze raz. Nie tylko ja bawiłam się świetnie podczas seansu, inni również. „Przychodzi facet do lekarza” to terapia śmiechem. Wszystko co przyziemne staje się wówczas nieważne. Odstresowujesz się. Odpoczywasz.
Film polecam każdemu, nie tylko lekarzom czy potencjalnym pacjentom.
Śmiech to zdrowie. Już dawno nie bawiłam się tak dobrze.
Widzieliście?
Moja ocena: 5/5

8 komentarzy:

  1. Oglądałam niedawno. Dawno tak się nie uśmiałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam, ale przydałaby mi się terapia śmiechem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam zwiastun, który już mnie nieźle rozśmieszył i pozytywnie zaskoczył. Mam w planach ten film. Oj, to na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nawet obejrzę ;) Zazdroszczę Ci tych filmowych doświadczeń, ja nie mam kiedy obejrzeć czegokolwiek, poza bajkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam! Byłam w kinie - uśmiałam się z całą salą!

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Nie słyszałam o nim, a faktycznie może być zabawny :) Obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie skuszę się. We francuskiej kinematografii jeden komik ukradł mi serce, Louis De Fune. Wraz z jego śmiercią pogrzebane zostało moje zainteresowanie komedią znad Sekawny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. Dany Boon jest równie dobry :)
      Pozdrawiam również

      Usuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)