9 czerwca 2014

Trzy kobiety w dobie ciemności - Sylvie Courtine-Denamy

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę i przeczytałam opis książki pomyślałam: to jest to! – czyli to, co mnie najbardziej interesuje, życie ludzi, ich wspomnienia, poglądy. ‘Mroczna’ okładka idealnie komponuje się z tytułem – „Trzy kobiety w dobie ciemności”. W dobie ciemności, czyli w okresie trudnym dla całej Europy, a przede wszystkim dla Żydów, ze względu na prześladowania i szerzenie się idei narodowego socjalizmu.

Kobietami, które musiały zmierzyć się z nowym ‘porządkiem’, z podziałem na ludzi i ‘podludzi’, z trudnym odkrywaniem własnej tożsamości i przynależności, były Edith Stein, Hannah Arendt oraz Simone Weil. Te trzy kobiety łączyło pochodzenie – były Żydówkami oraz pasja – filozofia.
W tej książce nie znajdziecie życiorysu każdej z osobna. Nie jest to też zbiorowa biografia albo dziennik z ich życia. Jest to filozofia życia, przemyślenia związane z ówczesnymi wydarzeniami, próba zdefiniowania tego, co nadeszło, ery niepokoju i destrukcji. Edith, Hannah i Simone były nie tylko świadkami mrocznych czasów, ale również ich uczestniczkami. Dzięki tej książce dowiadujemy się, co myślą o polityce, religii, tożsamości oraz z kim i z czym identyfikują się.

 
Moje oczekiwania co do tej książki były zupełnie inne. Spodziewałam się ‘kawałka’ z życia tych kobiet. Ich przemyśleń, ale w mniej filozoficznej odsłonie. A w zamian dostałam stricte naukową pracę. Nie chcę i nie będę oceniała książki w kategoriach: dobra – zła, bo byłoby to krzywdzące dla autorki tej pracy, jak i opisywanych w niej kobiet. Książka jest po prostu inna niż tego oczekiwałam. Jest bogata w informacje, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Głównym jej minusem jest sposób przekazania tych informacji. Na przemian dowiadujemy się coś o poglądach Edith Stein, Simone Weil i Hannah Arendt, co nie pozwala zapamiętać tych informacji, a wręcz przeszkadza w odbiorze tekstu. Gdy zamknęłam książkę uświadomiłam sobie, że tak naprawdę niewiele pamiętam z niej, że natłok informacji sprawił pewnego rodzaju chaos w mojej głowie, a żeby je usystematyzować, musiałabym przeczytać książkę jeszcze raz.
Poniżej fragmenty, które pozwolą Wam w pewnym stopniu – mam nadzieję – zrozumieć moje ‘zarzuty’ wobec książki.
F R A G M E N T Y
„Hannah Arendt bez przerwy starała się zrozumieć mroczne czasy, to zrozumienie miało służyć nie bezwzględnemu amor fati, jak u Siomone Weil – wierzę w Boga i inny świat, ale raczej pogodzeniu się z rzeczywistością, miłości do świata, na który człowiek przybywa od razu jako obcy. Potrzeba pogodzenia bierze się stąd, że w takim świecie możliwy był Auschwitz; i nawet, jeżeli zrozumienie jest procesem bez końca, tylko ono może nam pozwolić ‘poczuć się w świecie jak u siebie’. Dlatego Arendt analizowała ‘straszliwą oryginalność totalitaryzmu’, która polega nie tyle na pojawieniu się nowej idei, ile na przenicowaniu dotychczasowych kategorii moralnych, na odwrotności Dekalogu i utworzeniu nowego przykazania: ‘Będziesz zabijał!’.” – s. 316
***
„W każdym razie Hannah Arendt mówiła wielokrotnie, że problem żydowski istnieje dla niej wyłącznie w sferze politycznej. Czyli nie w sferze wiary. […].”
„Wszelka religia tradycyjna, żydowska czy chrześcijańska, jako taka mnie nie interesuje. Zresztą już nie wierzę, że mogłaby dostarczyć jakichkolwiek podstaw pod coś tak bezpośrednio politycznego jak prawo. Zło okazało się bardziej radykalne, niż przewidzieliśmy. Mówiąc w skrócie: Dekalog nie przewidział współczesnych zbrodni.” – s. 78
***
„Simone Weil nienawidzi swej kondycji kobiety: ‘Marsjanki, monstrum horrendum, ‘Czerwonej Dziewicy’ – takie były, jak już wspominaliśmy, jej przezwiska, gdy dorastała, a jej sposób bycia chłopczycy oraz nonkonformizm szokowały.” – s. 61
***
„U Simone Weil mechanizm współczucia był złożony, dusza musiała być w pewien sposób podzielona: litość wymaga pewnej dozy niewrażliwości, a jednocześnie odrobiny utożsamienia ‘tego napięcia między pasją a litością’. Jeśli komuś brak owej niewrażliwości wypiera fakt istnienia nieszczęśliwych, gdyż ‘różnica sytuacji i brak wyobraźni trzyma z dala od nich, a kiedy się do nich zbliżamy, współczucie miesza się z odrazą, obrzydzeniem, obawą, nieprzezwyciężalnym odrzuceniem’.” – s. 293
Czytaliście?
Moja ocena: 6/10

15 komentarzy:

  1. nie czytałam
    z opisu - mam wrażenie, że to bardzo dobra książka
    pozdrawiam
    ps - czasami też mam tak, że zamknę książke i najchętniej przeczytałabym ją jeszcze raz
    żeby lepiej ją zrozumieć, lub doczytać te drobiazgi, które na chwilę czytania powieści
    wydawały mi się mało istotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawało mi się, że to jest to, czego oczekuje, ale po przeczytaniu kilkunastu stron zwątpiłam. Za dużo filozofii w tym wszystkim.

      Usuń
  2. Szkoda, że autorka nie uporządkowała tych informacji, bo tak rozrzucone faktycznie mogą trochę irytować i utrudniać przyswajanie informacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tę książkę w ręku kiedy byłam w księgarni jakiś czas temu, ale nie zdecydowałam się na zakup. Chyba dobrze zrobiłam, bo po Twojej recenzji widzę, że nie zadowoliłaby mnie. Też spodziewałam się, że ta książka będzie mniej filozoficzna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię poczytać takie filozoficzne kawałki
      może nie za często
      bo przesyt też nie jest wskazany
      ale jednak

      Usuń
    2. Trochę sie zawiodłam, ale mówi się trudno. Gdyby chcieć tak patrzeć i z góry nastawiać się na to, że ksiązka mi nie przypadnie do gustu, to chyba nic bym nie przeczytała.

      W tym wypadku jednak myślę, że dobrze stalo się, że zrezygnowałaś z jej zakupu.

      Usuń
  4. Taki chaos mnie zniechęca jeśli mam być szczera.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przemyślenia, to nie jest coś czego uparcie szukam ;) Szkoda, że książka trochę Cię rozczarowała, ale wydanie piękne (co w przypadku ŚK mnie nie dziwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wydanie jest piękne. Lubię książki z oprawą sztywną :) Nie niszczą się tak szybko.

      Usuń
  6. Hmmm..zastanowię się jeszcze nad nia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama nie wiem, chyba jednak nie jestem do końca przekonana. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że po okładce i opisie na niej spodziewałabym się czegoś podobnego do tego, czego ty oczekiwałaś. Jak widać nie zostało to spełnione. Filozoficzne rozważania może i są ciekawe, ale nie zawsze potrzebne, poza tym nie wtedy - gd wprowadzają chaos.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja właśnie zaczęłam czytać ją jakiś czas temu, zatrzymałam się na jednej trzeciej książki i nie mogę przez nią przebrnąć. Mam dokładnie te same odczucia jak Ty co do niej. Spodziewałam się czegoś innego. Wiele pojęć nie rozumiem, bądź nie słyszałam o wymienianych ludziach, więc co jakiś czas muszę zaglądać do google. Więc opornie mi to idzie. Ciężko mi przyjdzie ją oceniać. Zgadzam się również, co do chaosu, czasem czytam zdanie czy fragment dwa razy, a i tak jakoś wylatuje mi z pamięci. Póki co pewnie trochę poleży, aż zabiorę się za nią, póki co czytam coś lżejszego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie jak Ty miałam trudności z nią, ale ostatecznie udało mi się dobrnąć do końca.

      Usuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)