15 marca 2014

Od pierwszego wejrzenia - Nicholas Sparks

Od pierwszego wejrzenia można zakochać się. Pierwsze wejrzenie jest zazwyczaj decydujące, niezapomniane, silne, piorunujące albo obezwładniające. Gdy pierwszy raz zobaczymy jakąś bluzkę, to nie możemy się jej oprzeć i zazwyczaj kupujemy ją. Gdy spotykamy nieznaną nam osobę, to również po pierwszym wejrzeniu jesteśmy w stanie stwierdzić, czy z tą osobą będzie nam dobrze rozmawiało się. Ta powieść również nie pozwoli o sobie zapomnieć. To będzie nadzwyczajne spotkanie.  
 
Dla miłości człowiek gotów jest poświęcić wszystko. Jeremy Marsh porzuca prestiżową pracę dziennikarską w Nowym Jorku i przenosi się z tętniącego życiem miasta do Boone Creek, niewielkiej miejscowości w Karolinie Południowej. Wraz ze swoją ukochaną, prześliczną bibliotekarką Lexie Darnell, zamieszkuje w starym domu. W otoczeniu przyrody zakochani przygotowują się do ślubu i narodzin dziecka. Ale czy Lexie na pewno była wierna narzeczonemu? Jeremy otrzymuje maile sugerujące, że nie powinien poczuwać się do ojcostwa. Czyżby Rodney Hopper, zastępca szeryfa, dawny przyjaciel Lexie, był kimś więcej niż dobrym znajomym? Zazdrość nie jest dobrym doradcą, a w Boone Creek plotki szybko się rozchodzą...” [źródło: okładka]
 
 
 
Od pierwszego wejrzenia” to ponowne spotkanie z bohaterami „Prawdziwego cudu”, o czym możemy wyczytać z okładki. W przypadku tej książki uważam, że lepiej jest przeczytać „Prawdziwy cud” w pierwszej kolejności, a dopiero potem sięgnąć po tę książkę. Powieść ta jest niezwykle tajemnicza, i to nie tylko z powodu wątku paranormalnego, który pojawił się już w pierwszej części, ale również dlatego, że ktoś podważa, jakoby Jeremy był ojcem dziecka, którego spodziewa się Lexie. A ponadto okazuje się, że Jeremy nie może mieć dzieci, przez co rozpadł się jego pierwszy związek.
Czy można pokonać strach? Przestać się lękać? Brać życie takim, jakim jest?
Autor buduje napięcie, które nas – czytelników – zachęca do dalszego zaznajamiania się z tą historią. „Od pierwszego wejrzenia” nie kończy się tak, jak byśmy tego oczekiwali. Jest to piękna, ale zarazem smutna historia. Kiedy rodzi się nowe życie, czujemy ogromną radość, płaczemy ze szczęścia. A gdy ktoś umiera, czujemy smutek, pustkę i też płaczemy, tylko że z innego powodu.
Moja ocena: 8/10
 

12 komentarzy:

  1. Dzięki Twoim opiniom moje must have książkowe stale się powiększa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomniałaś mi o tym autorze :) Czytałam jedynie "Bezpieczną przystań" i do dziś pamiętam, jak wielkie zrobiła na mnie wrażenie. Chętnie więc odnowiłabym znajomość z tym autorem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bezpiecznej przystani" nie czytałam, ale wszystko przede mną :)

      Usuń
  3. Kiedyś lubiłam czytać Sparksa, teraz zastanawiam się, jak by mi się podobały te książki. Może do nich wrócę, "Od pierwszego wejrzenia" chyba nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio zaczytuję sie w Sparksie, pewnie zauwazyłaś to.
      Mam tak, że jak podoba mi sie pióro danego pisarza to czytam wszystko, co się ukaże ;)

      Usuń
  4. O tak, Sparks jak najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki autora.
    Oglądałam tylko film "Pamiętnik" na podstawie jego powieści.
    Mam ochotę przeczytać "Od pierwszego wejrzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie potrafię ocenić obiektywnie twórczość tego autora, ponieważ szalenie mi się podobają jego ckliwe, lekko banale historie. Powyższej akurat nie znam, ale chętnie się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Sparka, a książkę ,,Prawdziwy cud" czytałam w skróconej wersji i z chęcią powróciłabym do tych bohaterów : >

    OdpowiedzUsuń
  8. Niektórzy uważają Sparksa za autora, która potrafi pisać tylko ckliwe opowieści o miłości, zdradach i pierwszych wyborach, a ja każdą taką osobę mam ochotę rzucić czymś ciężkim... Nie zapominajmy, że to mężczyzna, który potrafi malować słowem tak, że w nas - delikatnych kobietach, porusza najgłębsze struny. I dobrze! Cieszmy się tym. Polecam Ci "Wybór", "Ostatnią piosenkę" i oczywiście "Pamiętnik". Moc wzruszeń, strumień łez i co z tego, że ckliwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to że męzczyzna potrafi tak obłędnie pisać i operować uczuciami, to jest coś niezwykłego. "Wybór" czytałam, jak na razie jest to moja ulubiona książka tego autora. "Ostatnią piosenkę" również mam za sobą. Pozostaje "Pamiętnik", po który na pewno sięgnę :)

      Usuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)