11 lutego 2014

Zegarek z różowego złota - Richard Paul Evans

O moim uwielbieniu do Evansa pisałam nieraz. Na „Zegarek z różowego złota” spoglądam jednak z dystansem. Zapowiedź tego, co miałam przeczytać w książce, jest o wiele ciekawsza, aniżeli sama opowieść. Brakuje mi w niej tego, co zawsze dawał od siebie Evans, czyli przesłanie, o którym nie sposób zapomnieć, cierpienie, które uszlachetnia bohaterów oraz emocje, których tutaj próżno szukać.

Gdy David poznał MaryAnne, zrozumiał, że wreszcie spotkał kobietę swojego życia. Ten wieczny kawaler zaczął marzyć o małżeństwie i rodzinie – nawet jego ukochane zegary, które od dawna kolekcjonował, straciły dla niego znaczenie. Wreszcie obiecał MaryAnne, że nigdy jej nie opuści i będzie z nią na dobre i na złe. Nie spodziewał się, że już niedługo oboje będą musieli sprawdzić prawdziwość i moc swojej przysięgi.
 

 
 

Zegarek z różowego złota” jest historią o miłości do kobiety, dziecka, ale także o przyjaźni niepodszytej egoizmem. Już pierwsze strony książki przenoszą nas do Stanów Zjednoczonych z początku XX w., czyniąc tym sposobem niepowtarzalny klimat owych czasów oraz obnażając niesprawiedliwość społeczną.
David to taki Konrad Wallenrod swoich czasów. Dusza wojownika i romantyka w jednym. Kocha żonę i jej dziecko, ale przeciwstawia się obowiązującym powszechnie normom, co czyni go człowiekiem rozdartym wewnętrznie. Miłość a przyjaźń. David staje w obronie przyjaciela, który dostarcza mu zegary, a którego niewielu szanuje tylko dlatego, że jest ciemnoskóry. David zniesmaczony poniżaniem Lavrence i ignorancją społeczeństwa, bierze na siebie winę za zbrodnię, której dokonał przyjaciel w obronie własnej. I nie ma wątpliwości, że podjął słuszną decyzję. Lavrence nie mógłby z pewnością liczyć na uczciwy proces z wiadomych przyczyn: nie był ‘biały’. Kolor skóry był poniekąd wyznacznikiem statusu, poszanowania. Nie trudno wyobrazić sobie, że ofiara stałaby się natychmiast katem. A tego nie chciał David, który wiedział dobrze, że jego wpływy i pozycja dają mu prawo do wyboru między sprawiedliwością a niesprawiedliwością. On już wybrał i nie spodziewał się, że ta decyzja będzie miała brzemienne skutki. Za bycie sprawiedliwym będzie musiał ponieść najsurowszą karę z możliwych.
Autor porusza w „Zegarku z różowego złota” ważne tematy, takie jak rasizm, podział na klasy, niesprawiedliwość społeczną, stereotypowe myślenie. Dla tych rozważań być może warto sięgnąć po tą powieść. Jednak zegary i symbolizujący je upływający czas nie mają raczej związku z tym na co kładzie nacisk Evans. Tytuł książki sugeruje nam, że ten konkretny zegarek będzie motywem przewodnim, poniekąd jest, bo przez niego otwiera się puszka Pandory, ale już zaraz traci na znaczeniu na rzecz segregacji rasowej i nastrojów społecznych.  
Tej powieści nie mówię definitywnie ‘nie’, ale nie przekonała mnie pod względem merytorycznym. Zegarek, jak się okazuje, jest nie tylko symbolem upływającego czasu, ale również ‘punktem zapalnym’. Symbolika zegarów oraz wielość motywów odbiera książce wiarygodność i nadaje jej charakter groteski.
Moja ocena to: 6/10


14 komentarzy:

  1. uwielbiam Evansa, pisze książki bliskie mojemu sercu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go uwielbiam, ale ta książka nie przypadła mi do gustu...

      Usuń
  2. Mimo tego, że niezbyt wysoko oceniłaś tę powieść, to myślę, że się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej samemu przekonać się :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy to dobry wybór, żeby zacząć przygodę z panem Evansem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że dobry. Jeśli sięgniesz na przykład po "Stokrotki w śniegu", "Szukajac Noel" albo po "Kolory tamtego lata" czy "Na rozstaju dróg" to założę się, że tak szybko nie rozstaniesz sie z tym autorem i jego twórczością :)
      Co do "Zegarka z różowego złota", jest to moja opinia mniej lub bardziej subiektywna, a najlepiej przekonać się samemu, ale proponuję sięgnać po wczęsniejszą twórczosć Evansa.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Mam jedną książkę tego autora i z przyjemnością przeczytam :D
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja aż się wzdrygam na wspomnienie tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej książki Evansa nie czytałam. Na pewno się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam nic Evansa, ale myślę, że jak zacznę, to na pewno nie od tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam Evansa, ale sama okładka by mnie do niego przyciągnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej nie czytałam, ale mam w planach. Ostatnio Evans zachwycił mnie "Papierowymi marzeniami"

    OdpowiedzUsuń
  10. Tematyka ciekawa, ale ta symbolika zegarów rzeczywiście trochę dziwna. Pewnie przesadzona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor trochę przekombinował z tą powieścią...

      Usuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)