23 grudnia 2014

Magia Świąt

 
Kochani, z okazji zbliżających się Świąt BOŻEGO NARODZENIA
życzę Wam: zdrowia, pogody ducha, uśmiechu, radości,
spokoju, odpoczynku, wielu spotkań rodzinnych.
Niech te ŚWIĘTA będą wyjątkowe pod każdym względem!
 
Marie Bell
 
 
„Życzę ci domu pachnącego
sianem, ciastkami i choinką,
białego opłatka, ciepłego pieca,
blasku świec odbijającego się w bombkach
i oczach rodziny, przyjaciół, znajomych,
niespodziewanych gości…
To przecież takie ważne:
być z kimś w Święta!”
[Osiem ważnych życzeń wigilijnych – Katarzyna Zawadzka]
 

22 grudnia 2014

Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości – August Kubizek

Kim jest przyjaciel? Czy to osoba, która wie o nas dosłownie wszystko, czy może osoba, która ma podobne zainteresowania i spojrzenie na świat? Jakie cechy musi mieć, aby uznać ją za przyjaciela? Kubizek nazywa siebie przyjacielem Adolfa Hitlera z okresu młodości. I to podkreślanie ma ważne znaczenie dla całokształtu, ponieważ ta przyjaźń narodziła się niespodziewanie i tak też się zakończyła.

Jak wszyscy wiemy, pamiętniki czy dzienniki to szczególna forma literacka. To nie tylko spostrzeżenia świadka wydarzeń, przyjaciela, znajomego czy członka rodziny, ale również wgląd w czyjś świat, spojrzenie na wydarzenia, czy na osobę z innej perspektywy – oczami autora danego przekazu. August Kubizek kreśli obraz Hitlera w sposób, wydawałoby się neutralny, tzn. nie przyjmuje wobec wodza Rzeszy postawy oskarżycielskiej, ani nie usprawiedliwia go, bo cóż to za przyjaciel, który wytacza działa przeciwko osobie, z która przyjaźnił się przez kilka lat. Jak sam autor podkreśla: „Ma to być praca, która […] powinna służyć rzeczowej i sprawiedliwej ocenie osoby Adolfa Hitlera.” [s. 510] Czy taka była?
Wielu historyków czy badaczy podchodzi z rezerwą do wspomnień Kubizka. Mimo tego część z nich opiera się na wspomnieniach właśnie w/w autora, a wynika to z pewnością z faktu, że Adolf Hitler nie mógł poszczycić się wieloma przyjaciółmi w okresie młodości. Właściwie jedynym, o którym współcześnie wiadomo, był August Kubizek. Jeśli ktoś jest ciekawy, jak autor odniósł się do polityki Hitlera, do eksterminacji Żydów, obozów koncentracyjnych, to niestety będzie rozczarowany, bo nie znajdzie tam takich informacji.
Kubizek opisuje przyjaciela z perspektywy młodego człowieka, jakim wówczas był, i jakim go zapamiętał. Wskazuje na jego charakter, poglądy oraz zainteresowania. Obu połączył podziw dla muzyki Richarda Wagnera. Nic więc dziwnego, że zawiązała się między nimi nić przyjaźni. W miarę czytania wspomnień można jednak zauważyć, jakie były relacje między nimi. Gustl, jak go zdrobniale nazywał Adolf, był uległy i ustępliwy. Z kolei Adolf nie poddawał się niczyjemu autorytetowi. Był nieugięty i dominujący w tym związku. Niemniej, obaj stanowili idealny duet przyjaciół. Po raz pierwszy w życiu Adolf znalazł sobie audytorium dla swoich długich przemówień. Zatem już w młodości przyszły wódz Rzeszy wykazywał się nader rozwiniętymi zdolnościami oratorskimi, a także silnym charakterem, który nie znosi sprzeciwu.
 
Jeszcze bardziej zaskakujące jest, że nawet przyjaciel młodego Hitlera nie potrafił rozgryźć go. Adolf był pełen sprzeczności. „[…] całe jego myślenie, zmysły i działanie kręciły się wokół problemu, jak pomóc małym ludziom, temu prostemu, uczciwemu, ale praktycznie pozbawionemu wszelkich praw ludowi. W końcu sam się do tej grupy zaliczał. Ta masa biedaków ciągle była obecna w jego rozważaniach. W praktyce jednak unikał jakiejkolwiek styczności z tymi ludźmi. Kontakt z tą różnorodną masą tłoczącą się na Praterze był dla niego fizycznie nie do zniesienia. Choć bardzo współczuł tym ludziom, starał się trzymać od nich najdalej, jak to było możliwe.” [s. 315]
Książek traktujących o życiu Adolfa Hitlera powstało wiele. Każda wnosi coś i powiększa naszą wiedzę o człowieku, o którym już tyle zostało powiedziane, a nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Ci, bardziej zainteresowani jego biografią mogą poczuć niedosyt po tej lekturze, ale z pewnością nie będzie to strata czasu. Chyba niewiele osób wie, że Adolf był oczytanym człowiekiem. Ze względu na własne złe doświadczenia z edukacją nienawidził systemu nauczania. W okresie wiedeńskim, gdy Gustl uczestniczył w zajęciach w konserwatorium, on kształcił się samodzielnie. Książki były całym jego światem. To one dawały mu poczucie niezależności od powszechnie przyjętego systemu nauczania i pozwalały wierzyć, że nawet bez ukończenia uczelni można coś osiągnąć w życiu.
„Nigdy nie czytał książek dla rozrywki czy zabicia czasu, czytanie książek było dla niego śmiertelnie poważną sprawą i zarazem pracą, czego skutków doświadczałem wielokrotnie.” [s. 342]
Sam autor w jednym z fragmentów książki podkreśla, że on, który miał pozornie większe szanse na zrobienie kariery muzycznej, skończył jako kierownik urzędu miasta, a człowiek, któremu nie powodziło się w życiu i nic nie wskazywało na jego awans społeczny, stał się kanclerzem Rzeszy.   
Książkę Augusta Kubizka polecam nie tylko tym, którzy interesują się życiem dyktatora, ale również tym, którzy chcieliby przybliżyć sobie osobę Adolfa Hitlera prywatnie i spojrzeć na niego jak na zwykłego człowieka, obywatela Austrii, syna, a przede wszystkim przyjaciela. Chociaż w przypadku wspomnień istnieje ryzyko ‘ubarwienia’ czy zniekształcenia wydarzeń uważam, że warto dać szansę tej lekturze. Pytanie o prawdziwość tych wspomnień jest poniekąd nieodzowne i naturalne. Jak wiadomo wspomnienia wraz z biegiem lat zacierają się. I jedyne co nam pozostaje, to albo wierzyć w ich prawdziwość oraz sumienność i skrupulatność autora w ich spisywaniu, albo zanegować je.
Jedynym minusem, którego dopatrzyłam się podczas tej lektury, są błędy, m.in. językowe, gramatyczne. W przypadku pierwszego – tak długo wyczekiwanego – wydania nie powinny mieć, moim zdaniem, miejsca. Już na samym początku we wstępie do wydania polskiego, na str. 9 omyłkowo zostaje podany rok urodzenia Adolfa Hitlera – 1989 (!) Stąd moja zaniżona ocena, za rażące błędy. Niemniej jednak, cieszę się, że w końcu ukazała się polska wersja wspomnień przyjaciela Hitlera.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki – „Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości” – August Kubizek, wyd. Vesper  
Moja ocena: 4/5

18 grudnia 2014

Prezenty

Święta Bożego Narodzenia to czas spotkań z najbliższymi, dzielenia się radościami, ale również czas wyciszenia, odpoczynku i obdarowywania. Być może pod choinką każdy z nas znajdzie prezent: duży, mały albo drobnostkę. Ja lubię dawać i otrzymywać prezenty minimalistyczne. Prezenty od serca i z myślą o konkretnej osobie. Może to być ramka ze zdjęciem. Świeczka. Wazonik. Ocieplane skarpety lub ulubione czekoladki. Moim faworytem jest jednak książka. A jeśli osoba, którą chcemy obdarować, uwielbia czytać, to książka zawsze będzie trafionym prezentem.

Niewiele trzeba, aby wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. Nawet taką drobnostką ;-)
 
 
A co Ty chętnie znalazł(a)byś pod choinką? I czym zamierzasz obdarować swoich najbliższych w te Święta?
 
 
To akurat nie jest prezent, ale gdyby był, to myślę, że niejedna osoba byłaby zadowolona z niego. Zwłaszcza z zawartości ;-) Postanowiłam coś zmienić i miejsce zwykłej miseczki na cukierki zajął oto ten mały słoiczek przewiązany wstążeczką. W Święta nie zapominajmy obdarować również samych siebie! :-)
***
Święta coraz bliżej, a do ostatecznego zakończenia przygotowań jeszcze daleko. Dobrze, że prezenty już popakowane. Mam nadzieję, że przed Świętami uda mi się jeszcze zamieścić ostatnią recenzję (opinię) książki w tym roku!  
 


9 grudnia 2014

Moja biblioteczka

Moja ‘biblioteczka’ jest skromna. To tylko jeden regał, na którym i tak już brakuje miejsca, aby wyeksponować cały mój książkowy dobytek. Mimo to jestem dumna z mojej małej biblioteczki – zwał jak zwał, ale kiedyś może rozrośnie się do większych rozmiarów i znajdzie się dla niej osobne pomieszczenie, i już nie będą musiały leżeć jedna na drugiej, być schowane przed światem w ciemnych szufladach, czy też pod biurkiem, bo będą miały swoje zasłużone miejsce.

Książki na półkach więcej mówią o człowieku niż jego życiorys zapisany odręcznie na kartce papieru.
– J. L. Wiśniewski [w: Miłość oraz inne dysonanse]
 
W mojej biblioteczce prym wiedzie francuski pisarz, Guillaume Musso oraz amerykański, Richard Paul Evans. Dwie różne kultury pisania, inne style, inne spojrzenia. Ciekawe, inspirujące i życiowe historie. Znajdziecie tutaj również twórczość Magdaleny Witkiewicz, Paula Coelho, Janusza L. Wiśniewskiego czy Federica Moccia.
 
Wśród tych książek z pewnością nie doszukacie się fantastyki. Już wiecie, że to nie moja bajka i że nie lubię aż tak bardzo odbiegać od rzeczywistości. Znajdziecie jednak literaturę faktu, którą lubię. Cenię sobie wspomnienia innych ludzi.
 
Oprócz słowników, lektur szkolnych można doszukać się również czasopism językowych – jedna z lepszych i bardziej interesujących metod nauki języka obcego, ale to już pewnie wiecie.  
 
 
 
 
 
A gdy mam czas to eksperymentuję, w kuchni rzecz jasna. A że z różnym skutkiem to wychodzi, to już inna kwestia ;-)
 
A jaka jest Wasza biblioteczka i co ona mówi o Was?

8 grudnia 2014

Zacznijmy od nowa - Abbi Glines

„Zacznijmy od nowa” to trzecia część losów Blaire i Rusha. Wisienka na torcie? Niekoniecznie. W tej części dowiadujemy się, jak młodzi przygotowują się do bycia rodzicami, i jak Rush stara się utrzymać właściwą relację z siostrą, i co najważniejsze nie stracić przy tym Blaire. O tym, czy uda im się stworzyć rodzinę, dowiecie się sięgając po tę książkę. Dla mnie była ona niepotrzebnym przedłużaniem tej historii. Tak jak pisałam we wcześniejszym poście, zabrakło pomysłu na fabułę drugiej, ale również i trzeciej części. A sama autorka w dedykacji umotywowała powstanie kolejnej części w ten sposób: „[…] Dziękuję, że błagaliście, bym poświęciła im trzecią książkę. Każde słowo pisałam z miłością.” Zatem decyzja o powstaniu trzeciej części była wynikiem chęci poznania dalszych losów Blaire i Rusha przez fanów tej serii. Z jednej strony nie dziwię się, bo po przeczytaniu pierwszej części czułam, że ta historia nie może się tak skończyć. Na szczęście okazało się, że jest druga część, która zaspokoiła moją ciekawość, ale jednocześnie pokazała mi, że czasami lepszy jest niedosyt niż przesyt. Trzecią część przeczytałam od początku do końcu. Czyta się ją szybko, zresztą jak pozostałe książki Abbi Glines, mimo to pozostanę w mojej ocenie niewzruszona ;-)  
 
 
Moja ocena: 3/5
O krok za daleko (KLIK)              Spróbujmy jeszcze raz (KLIK)
Całą serię oceniam na: 4-
Dla zainteresowanych tą serią mam dobrą wiadomość, Abbi Glines w książce zatytułowanej „Przypadkowe szczęście” poszerzyła wątek dotyczący Woodsa Kerringtona, którego postać pojawiała się już w/w serii.

30 listopada 2014

Przegląd filmowy - listopad 2014

Przyszła pora na kolejny przegląd filmowy. Tym razem przedstawię cztery filmy, które widziałam. Z jednych jestem bardziej zadowolona, a z innych mniej. Może już któryś z tych filmów widzieliście i podzielicie się również swoją opinią na ich temat. Wszystkie te filmy to świeżynki, jeszcze z tego roku.

Pierwszy film, o którym powiem kilka słów, to ostatni film, który z tych wszystkich widziałam i po którym moje wrażenia są jeszcze dość świeże. A mowa o „Zostań, jeśli kochasz”. O filmie i książce pisaliście w swoich postach. Po książkę już raczej nie sięgnę, ale film z przyjemnością obejrzałam. Jest on idealny na wieczór z kubkiem herbaty. Jeśli macie ochotę obejrzeć wzruszający i dający do myślenia film, z pewnością ten będzie idealny! Być może ktoś uzna go za ckliwy dramat, wyciskacz łez, film dla młodzieży, ma do tego prawo. Jednak trzeba pamiętać, że to film o uczuciach, pierwszej miłości oraz o wyborach życiowych. Mia jest młodą i zdolną, a przede wszystkim bardzo utalentowaną dziewczyną. Jej całym światem jest wiolonczela, instrument, który wyraża każdy stan jej duszy. Pewnego dnia poznaje chłopaka, który śpiewa i gra na gitarze. Chociaż ich światy są tak różne, w ich duszach gra muzyka. Gdy w grę wchodzi kariera obojga, między Mia a Adamem dochodzi to spięć. Każde z nich próbuje ‘przekabacić’ ukochaną osobę na swoją stronę. Wszystko, co przyziemne traci jednak sens, gdy Mia i jej rodzice ulegają wypadkowi. Dziewczyna pozostaje w zawieszeniu między życiem a śmiercią. A wybór będzie należał do niej.
„To, czy przeżyjesz, czy umrzesz, zależy od ciebie.”
Sekwencje – obrazy przeplatają się w filmie, co jest bardzo interesującym sposobem przekazania całej tej historii. Przeplatają się sceny po wypadku z tymi przed wypadkiem. Retrospekcja nadaje magii. Wszystkie wspomnienia są idealnie zestawione.
fot. filmweb.pl
Dramat / Produkcja: USA / Tytuł oryginalny: If I stay
Moja ocena: 5/6
Miesiąc listopad mogłabym nazwać miesiącem miłości, bo właśnie takie filmy oglądałam. „Miłość bez końca” to film, który wybrałam na wieczór, na niepogodę i brak chęci do działania. Film ten opowiada historię gorącego romansu między Jade i Davidem. Młodzi kończą szkołę średnią, zbliża się lato i rodzą się nowe znajomości. Podobnie będzie w przypadku Jade, która wcześniej była skupiona tylko i wyłącznie na nauce i wynikach. Ojciec pragnie by została lekarzem. A ten nieco apodyktyczny rodzic nie lubi jak coś burzy jego plany, zwłaszcza młodzieńcza fascynacja. Czy miłość tych dwojga przetrwa próbę? Czy namiętność okaże się wystarczającym spoiwem tego związku?
„Miłość bez końca” wprowadza nas w bajkowy świat, w którym wszystko może się zdarzyć – wielka miłość, namiętność, która nie ma końca i przeciwności, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć. Film nie skradł mojego serca, ale okazał się miłym wypełniaczem czasu. Czasami trzeba wejść do takiego bajkowego świata, żeby przestać myśleć o codzienności, problemach. To może być doskonały reset, pod warunkiem, że melodramat nie jest Wam straszny.
fot. filmweb.pl
 
Melodramat / Produkcja: USA / Oryginalny tytuł: Endless Love
Moja ocena: 4/6
Na film – „7:39” trafiłam przypadkiem. Sam tytuł nie budzi żadnych skojarzeń, a może i nawet nie zachęca do obejrzenia. Na początku pomyślałam, że to może być film akcji, ale gdy przyjrzałam mu się bliżej, okazało się, że to melodramat o ciekawej i zarazem prozaicznej fabule. Środki transportu nie są nam obce. Każdego dnia tysiące ludzi dojeżdża do pracy, do szkoły autobusem, pociągiem czy tramwajem. I każdego dnia można kogoś poznać. Carl, główny bohater, jest statecznym ojcem i przykładnym mężem. Ma swoje lata a w jego życiu nie dzieje się nic wyjątkowego, niezaplanowanego. Każdego dnia o 7;39 przyjeżdża pociąg, który zabiera go do pracy. Pewnego dnia poznaje Sally. Ta znajomość może okazać się czymś więcej niż tylko zdawkową wymianą zdań w czasie podróży. Czy Carl zdradzi żonę? Czy uczucie między Carlem a Sally zamieni się w coś poważnego? Zobaczcie sami.
fot. filmweb.pl
 
Melodramat / Produkcja: Wielka Brytania
Moja ocena: 5+/6
I film, przy którym miałam się dobrze bawić, bo to przecież komedia, a sama obsada miała być gwarantem ‘śmiechu po pachy’ okazał się po prostu ŚREDNI, PRZECIĘTNY, ŚMIESZNY NA SIŁĘ. Mam tutaj na myśli „Sąsiadów”. W tej chwili ktoś może zarzucić mi brak poczucia humoru albo niezrozumienie gatunku, ale powiedzmy sobie szczerze, czy komedia musi sprowadzać się do błazenady, żeby nie powiedzieć żenady, czy tylko robienie z siebie głupka jest gwarantem świetnej komedii? Oczywiście, że nie. Komedia tak głupia, że aż boli. Pomysł na fabułę? Chyba ktoś urwał się z choinki, dosłownie! Sami oceńcie: młode małżeństwo – Mac i Kelly znajdują wreszcie swoją przystań. Odkąd urodziła się im córka, ich życie zmieniło się diametralnie. Koniec z imprezami, wyjściami, a czas na spokojne życie rodzinne, które może zbałamucić sąsiedztwo. Mac i Kelly mają nie lada problem, bo ich sąsiadem okaże się studenckie bractwo, które imprezuje i planuje zrobić coś niezwykłego, aby zapisać się w historii.
fot. filmweb.pl
 
Komedia / Produkcja: USA / Tytuł oryginalny: Neighbors
Moja ocena: 2+/6
Oglądaliście może któryś z tych filmów? Jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? Polecacie a może uważacie ten film (filmy) za stratę czasu? A może nie słyszeliście o nich i macie ochotę obejrzeć któryś z nich?


25 listopada 2014

Spróbujmy jeszcze raz - Abbi Glines

Gdy znalazłam się na ostatnich stronach książki „O krok za daleko” czułam ogromny niedosyt. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Rozstanie Blair i Rusha w tak nietypowy sposób tylko zaostrzyło mój apetyt na kontynuację tej historii. Zatem po frapującej i wciągającej pierwszej części przyszła kolej na drugą – „Spróbujmy jeszcze raz”.

Blair po rozstaniu z Rushem próbuje ułożyć swoje życie na nowo, chociaż nie jest to łatwe. Świadomość, że zostało się pozostawionym przez rodzica na pastwę jego nowej rodziny i oszukanym przez ukochaną osobę, może skutecznie wszystko utrudniać. A wiadomość o ciąży jeszcze bardziej może skomplikować i tak już trudną do zaakceptowania sytuację.
Rush nie może pogodzić się z myślą, że stracił jedną z ważnych osób w jego życiu. Uwikłany w igraszki dorosłych próbuje znaleźć sposób, aby odzyskać Blair. Czy będzie potrafił odzyskać zaufanie Blair, a jednocześnie zmienić stosunek siostry i matki do ukochanej?

Życie młodych ludzi może się łatwo skomplikować. Zwłaszcza, gdy dorośli nie wykazują się dojrzałością, której by się od nich wymagało, i próbują ukryć prawdziwe wydarzenia z przeszłości. Zarówno Blair, jak i Rush mają do pokonania wiele uprzedzeń i niechęć ze strony najbliższych.
 
 
Spróbujmy jeszcze raz” to historia o dawaniu szansy, walce ze sobą i swoimi słabościami, poświęceniu, dopasowywaniu się do drugiej osoby i tworzeniu udanego związku. Z jednej strony to książka przeznaczona dla młodzieży, a z drugiej dla dorosłych czytelników, gdyż nie brakuje w niej pikantnych i odważnych scen. Ta powieść jest jednak słabsza od pierwszej części. Tutaj wraz z rozwojem sytuacji, konfrontacją Blaire i Rusha odczuwa się niezdecydowanie autorki, co do losów bohaterów. A sama historia wydaje się być jedynie dziełem przypadku aniżeli przemyślanym zabiegiem. I z pewnością ma to związek z tym, że trudno jest napisać dobrą trylogię, bazującą na losach tych samych bohaterów i trzymającą od początku do końca w napięciu.
Tylko i wyłącznie przez sentyment do pierwszej części [KLIK], moja ocena to: 4-/5
Przede mną ocena trzeciej części – „Zacznijmy od nowa”. Zapraszam Was na nią już wkrótce.        

21 listopada 2014

Księgarnia internetowa

Długo zastanawiałam się nad zamieszczeniem tego posta i postanowiłam, że jednak go dodam. Po pierwsze jestem ciekawa Waszego zdania, a po drugie chciałabym wyrazić swoją opinię na temat otrzymywanych książek z księgarni internetowych.
Jak wiemy, zarówno zakupy w księgarniach stacjonarnych, jak i internetowych mają swoje plusy i minusy. Jeśli chodzi o mnie wolę kupować w księgarni internetowej. Zamawiam książki, które mnie interesują, nie musząc wychodzić z domu i mogę kupić je o każdej porze dnia. A dodatkowym plusem jest cena, która często bywa korzystniejsza od tej oferowanej w sklepie stacjonarnym, dzięki czemu można zaoszczędzić kilka złotych lub przeznaczyć na inną ciekawą książkę.




Za każdym razem byłam zadowolona z moich internetowych zakupów książkowych, aż do czasu. Może jestem wybredna lub czepiam się szczegółów, ale jeśli zamawiam książkę bez uszkodzeń, nową, to chciałabym, żeby właśnie taka była, żeby spełniała pewne kryteria jakości, żeby po prostu nie była wadliwa. Czasami kupuję książki z outletu, gdzie jest podana informacja o stanie książki – np. uszkodzona okładka, ale w takiej sytuacji kupuję ją świadomie i po dużo niższej cenie. Tym razem jednak otrzymałam dwie książki, które nie były takie ‘idealne’ – rysy na okładce, delikatnie naderwana okładka i chyba najgorsze w tym wszystkim – miejsca po naklejkach, przypuszczam po jakichś kodach kreskowych, cenach. Po co to ściągać, jeśli wcześniej zostało to naklejone? Zupełnie tego nie rozumiem. Nie dość, że w tych miejscach książka dosłownie klei się, to jeszcze łapie brud. A to już nie wygląda estetycznie.

Czy macie podobne spojrzenie na defekty, uszkodzone okładki?
Na co zwracacie uwagę przy zakupie książki?

11 listopada 2014

Pielgrzym - Paulo Coelho

Chociaż Paulo Coelho jest jednym z poczytniejszych pisarzy na świecie, nie każda jego powieść przekonuje i zaskarbia sobie sympatię czytelnika. Tak było w moim przypadku z „Pielgrzymem”. Książka, którą czyta się o dziwo szybko, pozostawia raczej neutralne wrażenia, ale sprawia też, że zapomina się o niej już kolejnego dnia. 

W „Pielgrzymie” mamy do czynienia z nietypową pielgrzymką głównego bohatera, który wraz z Petrusem, nauczycielem Praktyk Zakonu RAM, przemierza szlak św. Jakuba w poszukiwaniu miecza. Podczas tej wędrówki ów pielgrzym zostaje poddany wielu próbom i ćwiczeniom, dzięki którym będzie potrafił odnaleźć się w kolejnych czekających na jego drodze wyzwaniach. Ta podróż okaże się dla niego niezwykłą przygodą, ale i cennym doświadczeniem.

 
Czy dla mnie ta podróż była niezwykła? – W pewnym sensie była. Nigdy nie słyszałam o praktykach RAM i zakonie, z którego wywodziły się one. I chociaż czytałam o tym z przymrużeniem oka, była to również moja ‘wędrówka’ po nieznanych szlakach, które można zobaczyć oczami wyobraźni.
Gdybym miała możliwość z pewnością wybrałabym się na taką pielgrzymkę, ale gdyby ktoś zapytał mnie, czy ta książka coś wniosłaby w nią, to bez zastanowienia odpowiedziałabym, że nie. Powieść tę rzeczywiście czyta się szybko, język jest bardzo lekki i sprawia, że samo czytanie jest przyjemne. Jeśli natomiast idzie o sens tej powieści, to nie doszukałam się go w niej. Może zabrakło z mojej strony otwartości na pewne praktyki. Do mnie ta książka Paula Coelho nie przemówiła. Nie była na tyle ciekawa, że chciałabym po nią jeszcze kiedyś sięgnąć. Dziś niewiele z niej pamiętam, i chyba właśnie dlatego tak nisko ją oceniłam.
Moja ocena: 3/5

6 listopada 2014

Do utraty tchu - Portia Da Costa

Do utraty tchu” to podobno obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośniczek powieści erotycznej „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Czyżby? Może uwierzyłabym w to, gdybym aż tak często nie spotykała się z tym twierdzeniem, ochoczo umieszczanym przez wydawców, którzy nie omieszkują wypromować swoich powieści za wszelką cenę. Reklama dźwignią handlu – chyba nikogo już to nie dziwi. Grey, który wywołał burzę na całym świecie, wciąż wyznacza trendy. Czy książka nie może się sama obronić? Treścią, pomysłem, językiem, a nawet powierzchownie – okładką? Czy potrzeba jej odwołania do ‘Greya’, [który zdaje się być wyznacznikiem atrakcyjności], aby odnieść sukces?


Może teraz Was zawiodę, ale to nie jest historia na miarę Greya, i z pewnością nie jest to też lektura obowiązkowa dla tych, którzy zachwycali się losami Christiana i Anastazji. O nie! Do utarty tchu” to raczej ‘love story’ w disneyowskim stylu. Kobieta, mężczyzna a może i dwóch mężczyzn. Jeden to tajemniczo brzmiący Nemezis, autor pretensjonalnych i perwersyjnych listów. Drugi – Daniel, powściągliwy i na pierwszy rzut oka zawstydzony widokiem pięknej kobiety profesor historii. Czy to możliwe, że Daniel i Nemezis to jedna i ta sama osoba? Gwen, młoda bibliotekarka, wciąga się w wirtualny flirt z Nemezis i jednocześnie podejmuje erotyczną grę z Danielem. Z każdym dniem jest bliższa rozwiązania zagadki, kim jest tajemniczy nieznajomy, który doprowadza ją do orgazmu i wymierza karę za nieposłuszeństwo.
Książka autorki jest przewidywalna, chociaż opis fabuły sprawił, że miałam ogromną ochotę ją przeczytać. Wydawała się interesująca, zwłaszcza, że trudno napisać frapującą i wciągającą powieść erotyczną. Mógł to być rzeczywiście erotyk na miarę Greya, ale nie był. Nie wywoływał sprzecznych uczuć, nie bulwersował w takim stopniu, w jakim można było się spodziewać, był raczej zachowawczy, zmysłowy, ale bliżej mu do romansu niż do erotyku. A postaci nie były wyraziste i aż tak charyzmatyczne, jak tego bym oczekiwała.
Nie zaprzeczę, były sceny erotyczne, pojawiały się wulgarne słowa, chociaż z tym może być różnie, co dla jednych jest wulgarne, bulwersujące, dla innych wprost przeciwnie. Sama forma, język nie budzą zastrzeżeń, w przeciwieństwie do trylogii o Greyu, gdzie język był prosty, żeby nie powiedzieć żenujący. Tu jest inaczej, z pewnością na plus.        
Dla kogo ta powieść? – dla tych, którzy podchodzą do tego typu literatury z dystansem, dla tych którzy lubią lekkie, zmysłowe powieści erotyczne, dla tych, którzy chcą spędzić miło czas i nie boją się w swoim literackim repertuarze umieścić romans, tudzież erotyk.

Moja ocena: 3+/5

27 października 2014

Najcenniejszy dar - Richard Paul Evans

Czy kiedykolwiek zastanawiał(a/e)ś się, co jest dla Ciebie najcenniejszym darem? Jeśli nie, to odpowiedź na to pytanie znajdziesz w tej opowieści Richarda Paula Evansa. „Najcenniejszy dar” to opowieść ponadczasowa. Skierowana do każdego, kto stracił sens życia, zagubił się w świecie chaosu, pośpiechu i dążenia do wytyczonych sobie celów. W świecie, który dawno zapomniał o czułości, miłości, przyjaźni i drugim człowieku.   

***
Richard i Keri wprowadzają się do rezydencji starszej pani o imieniu Mary. [Jeśli czytaliście „Zegarek z różowego złota” z pewnością rozpoznacie w tej starszej pani ciepłą i sympatyczną kobietę, jaką jest MaryAnne.] Jedynym warunkiem, jaki stawia Mary swoim nowym współlokatorom, jest przygotowywanie posiłków, opierunek oraz dbanie o ogród. Z początku nie dzieje się nic niezwykłego, ale po pewnym czasie Richard odkrywa na strychu szkatułkę z listami. Przypuszcza, że ich autorem była sama Mary, ale kto był ich adresatem? Tego nie wie. Postanawia odkryć to, co wydarzyło się w przeszłości, i co nie daje spokoju właścicielce rezydencji. A tym samym odkrywa, co jest dla niego najcenniejszym darem.
***
 
Najcenniejszy dar” to książka o więzi i sile miłości rodzica do dziecka, o ogromnym smutku po jego stracie. W wyjątkowy nastrój wprowadza także aura nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Gdybym miała pokazać komuś, jak bardzo mi na nim/niej zależy, z pewnością podarowałabym właśnie tę książkę. Historia tam opisana, znaczy więcej niż te dwa słowa, które często wypowiadamy bez zastanowienia.
Dla kogo „Najcenniejszy dar”? Najprościej powiedzieć: dla wszystkich, dla których rodzina jest najważniejsza, którzy nie boją się kochać i mówić sobie tego, ale również dla tych, którym te słowa sprawiają trudność. Ta książka wzrusza, ale również pociesza. Czyta się ją szybko. Jest idealna na popołudnie z kubkiem kawy w ręku, zwłaszcza, że pogoda w pełni jesienna.
Moja ocena: 4/5

20 października 2014

Mężczyzna, którego nie chciała pokochać - Federico Moccia

Bywają takie dni, gdy czytam godzinami i nie wiem, kiedy na tym poprzestać. Potrafię zarwać noc kosztem snu, nawet jeśli muszę wstać bardzo wcześnie. Tym razem nie zarwałam nocy, ale czytałam aż do ostatniej strony. Byłam ciekawa zakończenia, a sama myśl, że skończyłabym czytać książkę dopiero kolejnego dnia wieczorem, była nie do przyjęcia. Też tak macie?
 
Mężczyzna, którego nie chciała pokochać” – to zakup spontaniczny, za dobrą, okazyjną cenę. Gdyby nie okładka, być może ta książka nie zwróciłaby mojej uwagi, nie sięgnęłabym po nią, nie znałabym tej historii. A stało się inaczej, i bardzo dobrze! Wiem, wiem, okładka to nie wszystko. Ważniejsza jest przecież treść. Myślę, że w tym przypadku wygląd okładki przekłada się na treść książki. Na okładce możemy ujrzeć piękną kobietę, odwróconą plecami, ale nie stanowi to problemu, aby uznać ją za charyzmatyczną. Ta poza dodaje jej tajemniczości. Przypuszczalnie jest to Sofia, główna bohaterka. Lubię, gdy okładka jest nie tylko ładna, ale również odzwierciedla to, z czym spotkamy się na pierwszych i dalszych stronach. Co do walorów estetycznych, minusem będzie na pewno wydanie kieszonkowe i tekst, który można by czytać pod lupą, ale dla zagorzałych czytelników powieści tego autora, myślę, że to i nie będzie przeszkodą.   
 
Mężczyzna, którego…” – to historia o miłości ponad wszystko, o poświeceniu, przysiędze i zdradzie. Sofia jest pianistką, robi to, co kocha – gra na fortepianie. Gdyby nie mąż, Andrea, można by uznać, że muzyka jest jej największą miłością. Pewnego dnia Andrea ulega poważnemu wypadkowi, gdyby nie cofnął się do pizzerii na prośbę Sofii, być może byłby cały i zdrowy. Kiedy lekarze walczą o jego życie, Sofia umiera ze strachu i czuje się odpowiedzialna za stan chłopaka. W przypływie emocji udaje się do kapliczki na rozmowę z Bogiem. I to przed Nim przysięga zrezygnować z muzyki dla ukochanego. Jeśli Andrea przeżyje, ona nigdy nie zagra. Sofia będzie musiała dotrzymać słowa, bo Andrea przeżyje, ale już nigdy nie będzie sprawny, tak jak kiedyś. Takie przysięgi składa się jak kogoś się bardzo kocha albo jak się czuje winnym. Sofia od tamtego feralnego dnia żyje w stagnacji – ani nie gra, ani nie czuje się spełniona. Po wielu latach spędzonych u boku Andrei spotyka tajemniczego mężczyznę, który jest nie tylko bogaty, ale i przystojny. To on decyduje kogo uwiedzie i w jaki sposób. I co najważniejsze, nie zawaha się użyć wszelkich środków, by złapać ‘zwierzynę’ w swoją sieć. A później zmącić jej szczęście. Sofię spotyka na próbie dziecięcego chóru, chroniąc się przed deszczem w pobliskim kościele. Czy Sofia będzie zainteresowana nową znajomością i czy Tancredi w końcu zakocha się?
Powieść włoskiego pisarza jest niezaprzeczalnie miłym sposobem na spędzenie czasu wolnego. Historia z pozoru banalna absorbuje coraz bardziej uwagę czytelnika, a przynajmniej tak było w moim przypadku. W trakcie tej lektury dowiadujemy się, dlaczego Tancredi unieszczęśliwia kobiety, a można nawet powiedzieć, że wystawia je na próbę, a później karze za to, że zdradzają swoich mężów, chłopaków. Postać Tancrediego jest niezwykle charyzmatyczna, a z drugiej strony odpychająca. W miarę czytania miałam wrażenie, że ta postać przypomina mi kogoś, a właściwie Christiana Grey’a z „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Obaj przystojni, bogaci i niepotrafiący prawdziwie kochać.
Jeśli lubicie takie historie, traktujące o miłości, zdradzie, ale z podłożem psychologicznym, to możliwe, że ta książka Was zainteresuje. Powieść Federico Moccia oceniam dość wysoko. Ta powieść przemawia do mnie bardziej niż „Trzy metry nad niebem”, chociaż i tak nie obejdzie się bez małych ‘minusów’, jakimi będą m.in. wpływy Tancrediego, dla którego nie ma niemożliwego, potrafi zdobyć wszystkie informacje, co jest chyba mało prawdopodobne w życiu realnym. Również zakończenie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Trudno powiedzieć, czy korzystnym wobec tego, co wcześniej przeczytałam. Właściwie takiego nie spodziewałam się. 
Czytaliście?
Moja ocena: 4/5

13 października 2014

W oczekiwaniu na nowości

Niedawno zamówiłam książki. Skuszona promocjami oraz darmową wysyłką od 90 zł wybrałam te pozycje, które w pierwszej kolejności chciałabym przeczytać.
 
Pierwsza z nich to „Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości”. Z dziennikiem tego autora miałam już do czynienia wcześniej, a właściwie z jego fragmentami. A że nadarzyła się taka okazja, to zamówiłam. Na tę książkę, jak i resztę zamówienia przyjdzie mi trochę poczekać, bo premiera dopiero 22 października i prawdopodobnie dopiero po tym terminie moje zamówienie zostanie zrealizowane.
 




„W latach od 1904 do 1908 żyłem jako jedyny przyjaciel u boku Adolfa Hitlera, najpierw w Linzu, a potem w Wiedniu, gdzie mieszkaliśmy wspólnie w jednym pokoju. Mimo że idzie tu o lata, w czasie których istota człowieka nabiera stopniowo charakteru, niewiele było wiadomo o tym ciekawym okresie w życiu Adolfa Hitlera, a spośród tych licznych opublikowanych informacji nie wszystkie były prawdziwe. Także sam Hitler, jeśli idzie o te lata, zbywał pytania o nie mało znaczącymi ogólnikami.” KLIK








Kolejną książką, na którą zdecydowałam się, jest „Zacznijmy od nowa”, kontynuacja powieści „O krok za daleko”. Pisałam o niej TU. Jak widzicie zamówiłam trzecią część, ponieważ druga była chwilowo niedostępna. Następnym razem zamówię drugą.


Rush obiecał jej, że już na zawsze pozostaną razem… ale obietnicę można złamać. Rozdarty między miłością do rodziny a miłością do Blaire musi znaleźć sposób, aby ocalić jedną, ale nie utracić drugiej. Blaire uwierzyła w bajkę… ale nikt nie może żyć w fantazji. Jej miłość do Rusha i pragnienie posiadania rodziny utrzymuje ją w przekonaniu, że ten układ może zadziałać. Jednakże tylko do pewnego czasu. Blaire musi podjąć decyzję dla dobra dziecka, nawet jeśli to złamie jej serce.  KLIK












Trzecia książka to dość spontaniczny wybór. Koleżanka wspomniała, że czytała tę książkę i pomyślałam: czemu nie? I voila! :)


Młoda bibliotekarka Gwendolynne Price pewnego dnia znajduje w służbowej skrzynce na wnioski i uwagi niezwykłą korespondencję. Erotyczne listy miłosne, pełne pikantnych szczegółów, zaadresowane właśnie do niej. Kim jest tajemniczy Nemezis podpisujący się pod listami? W tym samym czasie dziewczyna poznaje przystojnego profesora historii – Daniela Brewstera. Ich relacje z każdym dniem stają się coraz bardziej intymne… Gwendolynne podejmuje fascynującą erotyczną grę z Danielem, a jednocześnie wciąga ją wirtualny flirt z Nemezis. Czy Daniel to Nemezis? Gdy fantazje i rzeczywistość przenikają się nawzajem, coraz trudniej się zorientować czy kto jest kim… Mocna, zmysłowa opowieść z elementami romansu, która rozpali wyobraźnię każdej czytelniczki.
KLIK








I czwarta książka, to właściwie podręcznik do nauki języka obcego. Chyba wcześniej nie wspominałam, że nauka języków obcych sprawia mi dużo frajdy, a udało mi się upolować poniższą pozycję za jedyne 9,90 zł. I chyba było warto.  
Gramatyka, dzięki której zrozumiesz francuski. Dzięki tej książce nauczysz się gramatyki od podstaw. Zrozumiesz zasady gramatyczne, tłumaczone w przystępny sposób w języku polskim. Szybko odnajdziesz odpowiedzi na problemy gramatyczne dzięki przejrzystej strukturze rozdziałów. Liczne przykłady ilustrują pojęcia, które poznajesz. Sprawdzisz swoje postępy w nauce dzięki testom i powtórkom. Dodatkowo otrzymujesz 60 ćwiczeń nagranych na CD!  KLIK

*zdjęcia książek oraz ich opisy pochodzą ze strony księgarni matras
 
 

11 października 2014

Jutro - Guillaume Musso

Zakup kolejnej powieści Guillaume Musso był dla mnie rzeczą oczywistą. Nie mogło być inaczej – musiałam przeczytać jego nową książkę. Z opisu, na który natknęłam się na jednej ze stron internetowych, nie dowiedziałam się zbyt wiele. Czyżby była to wyłącznie powieść romantyczna? – pomyślałam. Nawet opis na obwolucie sugerował, że będzie to historia miłości. Nic bardziej mylnego. Co z pozoru wydaje się oczywiste, takie właśnie nie jest. Kto czyta książki Musso, ten wie, że autor zaserwuje swoim czytelnikom coś bardziej frapującego niż (nie)zwykły romans. Nie obejdzie się bez tajemnicy i intrygi. „Jutro” – bo tak brzmi tytuł książki – to zapowiedź zmian. Jutro może wydarzyć się wszystko.


Jeśli wydaje Ci się, że nie można zmienić przeszłości, to mylisz się. Matthew Shapiro, wykładowca filozofii na Harvardzie wciąż nie może pogodzić się z tragiczną śmiercią żony. A nadchodzące święta Bożego Narodzenia zamiast oddalić jego myśli od tego tragicznego dnia, przywołują wspomnienia o Kate ze zdwojoną mocą. Gdyby nie czteroletnia córka, Matthew nie miałby ochoty żyć dalej. Tylko ona mu pozostała.

Emma Lovenstein pracuje jako sommelierka w nowojorskiej restauracji Imperator. Jest jedną z najlepszych w swoim fachu. Brakuje jej do szczęścia tylko jednego – prawdziwej miłości. Odkąd jej życie osobiste nie układa się, wciąż boryka się z depresją.
Pewnego dnia Matthew kupuje laptopa, nieświadomy tego, że zastanie na dysku ślady jej poprzedniego właściciela - kobiety. Postanawia napisać do nijakiej Emmy i powiadomić ją o tym fakcie. Ona odpowiada mu, że to niemożliwe. Nie sprzedała bowiem żadnego laptopa. Mimo tego niedomówienia umawiają się w restauracji. Oboje podekscytowani tym wydarzeniem, robią wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Tylko, że do ich spotkania nie dojdzie. Matthew i Emma nie domyślają się jeszcze, że dzieli ich rok czasu. On żyje w przyszłości, a ona w przeszłości. Czy ich spotkanie jest możliwe?
Matthew targany emocjami po stracie żony, wpada na pomysł, że Emma mogłaby uratować jego żonę. Zapobiec wypadkowi samochodowemu. Czy można aż tak zaingerować w przeszłość i zmienić jej bieg? O tym przekonacie się, sięgając po „Jutro”.
Jeśli nadal myślicie, że to typowa romantyczna historia, jesteście w błędzie, ale więcej nie zdradzę. Niewiele wystarczyłoby, aby zdradzić intrygę. Odkrywanie jej jest czymś, czego nie będę odbierała Wam, bo sama nie lubię czytać historii, których zakończenie znam.
Nie pierwszy i nie ostatni raz autor zastosował w swojej powieści zabieg zakrzywienia czasoprzestrzeni. Ten rozdźwięk między 2010 i 2011 rokiem może mieć wpływ nie tylko na przeszłość, ale również na przyszłość bohaterów. A sama intryga dodaje całej historii pieprzyku. Książkę czyta się szybko i nie jest przewidywalna. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść!

Moja ocena: 5/5

29 września 2014

Anioł stróż. Fragment.


FRAGMENT

(s. 368-369)

„Pamiętał, że Jessica też kiedyś chciała uciec i myślała, że jest ostrożna. Przejechała autokarem pół kraju i miała nadzieję, że po prostu pozwoli jej odejść. On jednak ją wyśledził. Gdy otworzył drzwi pokoju w podupadłym motelu, gdzie się zatrzymała, i zastał ją siedzącą na łóżku, nie była nawet zaskoczona jego widokiem. Spodziewała się go i w rezultacie to czekanie ją wykończyło. Nie miała nawet siły płakać. Kiedy podał jej medalion, zawiesiła go na szyi, jak gdyby wiedziała, że nie ma wyboru. Pomógł jej wstać z łóżka, nie zwracając uwagi na jej apatyczne ruchy, i wziął ją w ramiona. Ukrył twarz w jej włosach, wdychając jej zapach, Jessica zaś stała ze zwisającymi bezwładnie rękami.

– Nie sądziłaś chyba, że tak łatwo pozwolę ci odejść? – spytał cicho.

– Proszę – wyszeptała.                                                                                       

– Powiedz to – zażądał.

– Nie, nie mogłeś pozwolić mi odejść – wymówiła załamującym się głosem. 

– Postąpiłaś źle, uciekając, prawda?

Jessica wybuchnęła płaczem, przewidując, co za chwilę nastąpi.

– Och… błagam… nie rób mi krzywdy… błagam, nie znowu… 

– Ale ty próbowałaś uciec – powiedział. – Sprawiłaś mi ból, Jessico.

– Och… Boże… błagam… nie…

***
Stojąc w drzwiach prowadzących do ciemni, Pete Gandy zamrugał powiekami kilkakrotnie i pokręcił głową, jak gdyby próbując ogarnąć to wszystko rozumem. Ściany były dosłownie wytapetowane zdjęciami Julie. […]”