6 grudnia 2013

Samotność w sieci

Gdy dzisiaj przeglądam „Samotność w sieci” przypomina mi się czas, kiedy zaczytałam się po raz pierwszy, a było to dość dawno… pewnego listopadowego popołudnia, gdy wracałam na weekend do domu. Książka ta umilała mi całe półtorej godziny drogi. Chociaż czytanie w pociągu ma swoje minusy, (jak i plusy) udało mi się skupić całą moją uwagę na niej.
 
 

I chociaż szczegóły fabuły zatarły się w mojej pamięci, pozostało pierwsze wrażenie. Jest ono pozytywne, mimo tego, co można przeczytać na pierwszych kartach książki: ZE WSZYSTKICH RZECZY WIECZNYCH MIŁOŚĆ TRWA NAJKRÓCEJ… i dalej … „Z rampy przy torze czwartym na peronie jedenastym stacji kolejowej Berlin Lichtenberg skacze pod pociąg najwięcej samobójców. […] 

Samotność w sieci” opowiada historię miłości, miłości niezwykłej bo w dobie Internetu. Sposób, w jaki poznają się ONA i ON, jest niecodzienny i niezwykle odważny. Czy spotkanie tych dwojga byłoby możliwe w innych okolicznościach? Mówi się, że prawdziwa miłość odnajdzie się prędzej czy później, ale czy miłość JEGO i JEJ jest miłością prawdziwą, a może tylko chęcią przeżycia czegoś intensywniejszego, próbą przełamania prozy życia? Gdy czytamy ich korespondencję mailową możemy odnieść wrażenie, że to co ich łączy to pewna nic porozumienia, chęć poznania nieznanego. To zażyłość tak magiczna, że aż nie sposób im jej nie pozazdrościć.
Widziałam również ekranizację „Samotności w sieci” i nie żałuję,  chociaż pewnie część osób by mnie zganiła za to stwierdzenie, uważam, że film jest lepszy niż inne polskie komedie. Na pewno nie jest zły, jest po prostu specyficzny. Odbiór filmu pewnie nie będzie zrozumiały dla każdego, ale czy nie lepiej skusić się na tego rodzaju melodramat aniżeli oglądać mało inteligentne filmy ze słabymi dialogami, w których co drugie słowo, o zgrozo, wymaga przerywnika? Tak – polska kinematografia – nadal raczkuje. Czasem uda się widzowi zobaczyć, jak stawia pierwsze kroki, które wzbudzają podziw, by zaraz kłapnąć z impetem. I bęc! A może to tylko moje odczucie?
 
fot. google

Film mogę polecić za jego specyficzność, za obsadę aktorską (Magdalena Cielecka i Andrzej Chyra), za próbę pokazania emocji. Emocja to nie tylko słowo. To także dotyk, spojrzenie. Taki jest ten film – treściwy – ale inaczej.
Zachęcam Was do zaczytania się w „Samotności…” a może i obejrzenia ekranizacji.
A jakie są Wasze odczucia co do książki i filmu?

9 komentarzy:

  1. Wieder so ein interessant klingendes Buch, danke, liebe Marie! Ich schaue dann gleich mal, ob es das auch auf deutsch gibt. Und allerliebsten Dank für Deinen Kommentar, denn Du mir bei meinem Post "Why" hinterlassen hast, ich habe mich ganz außerordentlich gefreut und habe Deinen Kommentar seitdem immer wieder gelesen. Du bist sehr lieb und freundlich!

    Ein wunderschönes Adventswochenende wünscht Dir von Herzen, Rena

    xx from Bavaria/Germany, Rena

    www.dressedwithsoul.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach so, ich schaue nur wegen dem Buch, denn ich sehe mir nur ganz selten einen Film an.

      Usuń
    2. Ich bemühe mich darum, nur interessante Bücher hier vorzustellen. Aber ich schließe nicht aus, dass ich auch weniger interessante Werke auf meinem Blog beschreibe. Leider nicht alle finde ich lesens- bzw. empfehlenswert.

      Ich sehe mir Filme auch selten an. Ich lese lieber Bücher :)

      Dir wünsche ich einen schönen Sonntagabend,

      Marie

      Usuń
  2. A ja muszę przyznać, że nie czytałam ani książki, ani nie oglądałam filmu, więc tym bardziej jestem ciekawa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto sięgnąć chociażby po książkę :)

      Usuń
  3. czytałam i oglądałam :) książka cudowna, film mnie nie zachwycił..

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam dwa razy (od czasu do czasu też ulubione fragmenty) i oglądałam, książka zdecydowanie lepsza od filmu

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dłuższego czasu natrafiam na recenzje tej książki. I za każdym razem coraz bardziej chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest rewelacyjna, a film ? Ci, którzy nie czytali książki mogą nie zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)