27 grudnia 2013

Ostatnia piosenka - Nicholas Sparks

Święta dobiegły końca. Mam nadzieje, że minęły Wam miło. Ja znalazłam trochę więcej czasu na zaczytanie się, z czego bardzo się cieszę i stąd poniższa „recenzja”.



Żałuję, że najpierw obejrzałam ekranizację powieści „Ostatnia piosenka” a dopiero potem sięgnęłam po książkę. Niemniej jednak, książka nie zawiodła moich oczekiwań. Z filmem łączy ją przede wszystkim historia. Książka natomiast jest, moim zdaniem, ciekawsza, bo bogatsza o to, czego nie pokazano w filmie. I chociaż czytając „Ostatnią piosenkę” miałam przed oczami aktorów odgrywających postaci Ronnie czy Willa, mogłam oczami wyobraźni zobaczyć te miejsca i sytuacje, których próżno szukać na ekranie.

Dla wielu z Was historia Ronnie będzie znana, bo albo czytaliście powieść, albo oglądaliście ekranizację. I wiecie jak wszystko zaczęło się, dlatego chciałabym tylko w kilku zdaniach streścić fabułę.
Ronnie to młoda, siedemnastoletnia dziewczyna, która ma spędzić wakacje z ojcem, do którego nie odzywała się przez trzy lata. Ich relacje rozluźniły się przez rozwód rodziców, o który to właśnie Ronnie obwinia Steve’a. Nie będąc świadoma, że jego odejście było wynikiem zdrady matki Ronnie. Ronnie wraz z bratem wyjeżdżają do miasteczka w Północnej Karolinie. Wszystko wskazuje na to, że wakacje będą nudne i przewidywalne, ale okazują się wyjątkowe, przez nowe znajomości Ronnie oraz chorobę ojca.
Muszę przyznać, ze z ogromnym trudem czytało mi się książkę od momentu, gdy Steve poczuł się gorzej w obecności Ronnie i trafił tym samym do szpitala. To smutna historia, ale jednocześnie tak prawdziwa, że porusza do samego końca. Steve mierzy się z rakiem, a na jego wyleczenie nie ma nadziei, Ronnie i jej brat z kolei muszą zmierzyć się z rzeczywistością i ogromną stratą. Ta historia mogłaby być historią każdego, może dlatego jest tak poruszająca.
 
Ostatnia piosenka” to nie tylko opowieść o rozstaniu i stracie, to także opowieść o pierwszej miłości, trudnej relacji między rodzicami a ich dziećmi, o dorastaniu i drugiej szansie. Historia Ronnie jest bardzo pouczająca. Z każdym rozdziałem możemy zaobserwować zmianę w zachowaniu Ronnie i jej podejściu do życia. Często zapominamy o tym, co jest najważniejsze w życiu, o podtrzymywaniu relacji z bliskimi, zapominamy o tym, żeby mówić to, co czujemy, żeby okazywać sobie szacunek, miłość i zrozumienie. To trudne i widać to na przykładzie tej powieści, ale przecież wykonalne.  

6 komentarzy:

  1. Po książkę chętnie bym sięgnęła :-) Film oglądałam, ale w połowie, już nie pamiętam dlaczego, chyba coś się zacięło, gdy go odtwarzałam, ale w sumie to dobrze, bo nie mogę znieść Cyrus (czy jak to tam się pisze) w filmie, jakoś działają mi na nerwy filmy z jej udziałem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I książka i film bardzo mi się podobały <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam filmu, ani nie czytałam książki, jeśli sie zdecyduje bez dwóch zdań zacznę od książki =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do zabawy, a post o niej ukaże się jutro. Bardzo byłoby mi miło gdybyś wzięła w nim udział, oczywiście jeśli chcesz : )
    Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Noce w Rodanthe" Sparksa - to świetna książka, film zresztą jest jednym z moich ulubionych. Ostatnio zastanawiałam się nad tą pozycja w ksiegarni i teraz wiem, że po nią wrócę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedna z moich ulubionych, zaraz po "Pamiętniku". Jednak wcześniejsze obejrzenie filmu odbiera jej trochę uroku...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)